Żądza ludzkiego mięsa

Issei Sagawa zabił, zgwałcił, a potem zjadł koleżankę ze studiów. Dziś – po ponad trzydziestu latach – pisze książki o jedzeniu i recenzje kulinarne, a japońskie media traktują go jak celebrytę. Dlaczego świat zaakceptował współczesnego kanibala? Z odpowiedzią przychodzą brytyjscy genetycy.

Gen kanibala

– Bardzo możliwe, że w każdym z nas drzemie żądza ludzkiego mięsa. To sugerują nowe informacje o ludzkim DNA – tłumaczy genetyk David Goldstein. Zespół badawczy działający pod jego kierownictwem odkrył sekwencję materiału genetycznego chroniącą człowieka przed infekcjami wywoływanymi przez priony, czyli białkowe cząsteczki zakaźne atakujące ludzkie komórki mózgowe. Naukowcom udało się udowodnić, że owa sekwencja występuje w DNA niemal wszystkich grup etnicznych na świecie. – To nie jest przypadek, tylko wynik procesu naturalnej selekcji – tłumaczy Goldstein. – Możemy wnioskować, że nasi przodkowie zmagali się z jedną z chorób wywołanych przez priony, przenoszonych poprzez kanibalizm.

Dr Goldstein przyznaje jednak, że dopóki informacje genetyczne niepoparte zostaną dodatkowymi badaniami, naukowcy nie będą dysponowali wystarczającą ilością dowodów, by stwierdzić, czy selekcja dokonała się na samym początku historii naszego gatunku (zanim homo sapiens opuścili kontynent afrykański), czy nie tak dawno, zachodząc równolegle we wszystkich populacjach na ziemi.

Z teorią odnosząca się do praktyk kanibalistycznych wśród populacji praludzi polemizuje wielu specjalistów. Jednym z nich jest dr William Arens, antropolog z uniwersytetu Stony Brook w Nowym Jorku. Zdaniem Arensa trudno dyskutować o kanibalizmie jako zjawisku socjologicznym czy kulturowym, gdy praktykę zjadania osobników własnego gatunku udokumentowano jedynie w kilku nielicznych, ekstremalnych przypadkach.

Legalny ludożerca

W 2006 roku reporterowi Paulowi Raffaele udało się udowodnić, że kanibalizm praktykowany jest także dziś, na jednej z wysp Oceanu Spokojnego. Dzięki przewodnikowi, który wiele lat prowadził badania etnograficzne wśród tamtejszych ludów, Raffael miał okazję porozmawiać z członkami plemienia Korowai, jednego z ostatnich kanibalistycznych plemion na ziemi.

Korowai żyją w prostych szałasach na południowym wschodzie Nowej Gwinei, w niezaludnionym tropikalnym buszu. Holenderscy misjonarze, którzy zapuścili się w dżunglę Korowai w latach siedemdziesiątych, nazwali te tereny „piekłem na wschodzie”. Jeden z misjonarzy opisał, że Korowai trwają nieustająco w krwawych konfliktach pomiędzy klanami i umierają masowo na choroby takie jak malaria czy gruźlica, lecz nie mają świadomości istnienia drobnoustrojów chorobotwórczych. Właśnie dlatego Korowai przekonani są, że „tajemnicze” śmierci wywołują nie bakterie, ale źli czarnoksiężnicy „khakua”, członkowie konkurujących klanów.

– Khakua, przebrany za przyjaciela czy członka rodziny, zjada upatrzoną ofiarę od środka i wymienia wnętrzności na rozżarzone węgle – tłumaczył Raffaelowi jeden z Korowai. Najczęściej ofiara magii khakua wypowiada przed śmiercią imię osoby, która rzuciła na nią urok. Następnie członkowie rodziny poszkodowanego dokonują rytualnego mordu na rzekomym czarnoksiężniku, po czym zjadają jego półsurowe ciało, gotowane na parze. – My nie jemy ludzi, jemy tylko khakua. To jest część naszego systemu sprawiedliwości.

Celebryta–ludojad

Issei Sagawa przeprowadził się z Japonii do Francji, aby rozpocząć studia doktoranckie na Sorbonie w Paryżu. Na uniwersytecie poznał młodą Holenderkę, Renée Hartevelt, którą pewnego dnia zaprosił do swojego mieszkania na kolację, pod pretekstem wspólnego tłumaczenia niemieckiej poezji. Kiedy Hartevelt skupiła się na czytaniu, Japończyk zastrzelił ją przygotowaną wcześniej strzelbą, następnie zgwałcił, a w końcu zaczął jeść. Podczas procesu tłumaczył, że wybrał Holenderkę na swoją ofiarę ze względu na jej zdrowie i piękno, bo chciał „wchłonąć jej życiową enegię”. Sam scharakteryzował się jako człowieka wyjątkowo „słabego, brzydkiego i niskiego”.

Sagawa stopniowo zjadał różne części ciała, którego postanowił pozbyć się po dwóch dniach. Został zatrzymany przez policję, gdy próbował wyrzucić ciało do rzeki. W jego mieszkaniu odnaleziono kolejne, specjalne przygotowane, zamrożone porcje ludzkiego mięsa.

Dzięki wsparciu rodziców, którzy opłacili synowi jednego z najlepszych francuskich adwokatów, po długim procesie Sagawa został uznany za niepoczytalnego i trafił do szpitala psychiatrycznego, a nie – do wiezienia. Po dwóch latach pozytywnie rozpatrzono wniosek o jego ekstradycję i Sagawa wrócił do Japonii, gdzie biegli zgodnie uznali, że nie jest on chory psychicznie. Ponieważ nie można było zmienić wyroku sądu wydanego we Francji i wysłać go do więzienia, kanibal wyszedł na wolność.

Przez kolejnych kilka lat Sagawa regularnie publikował w prasie, wydawał książki (w tym kilka o słynnym mordzie), a media traktowały go niczym gwiazdę popkultury. Jak wytłumaczyć zainteresowanie słynnym kanibalem? Doktor Andrew White, specjalista zajmujący się praktykami kanibalistycznymi w historii ludzkości, konkluduje: „kanibalizm niestety nie jest czymś obcym dla naszego gatunku”.

Tomasz Hollanek

Napisane przez