Wielki Brat widzi wszystko!


Felieton „Nie z tej Ziemi”
Według słynnego pisarza Science, Phillipa K. Dicka rozwój technologiczny jest korzystny dla człowieka i służy ciągłemu ulepszaniu jego życia. Te samą tezę stawiają też wizjonerzy naszych czasów. Magnaci świata technologii, Bill Gates, Mark Zukerberg czy nie żyjący już Steve Jobs połączyli nawet swoje wizjonerstwo z biznesem.

Ludzie ciągle poszukują nowych technologii, które nie tylko mają usprawnić życie człowieka ale również je uprzyjemnić. Kto jest po tej „dobrej” stronie, kto ma rację, ci co propagują technologie w każdym zakamarku życia i bytowania człowieka, czy ci co są absolutnymi przeciwnikami rozwoju, a raczej gwałcenia przy okazji praw jednostki do prywatności. Trudno to, tak do końca, rozsądzić. Większość ludzi cywilizowanego świata z lubością przyswaja coraz to nowe technologie i gadżety z nią związane – smartfony, tablety z aplikacjami, przy pomocy których można robić praktycznie wszystko. Z drugiej zaś strony jesteśmy oburzeni kiedy Facebook dodaje nową usługę która polega na skanowaniu i analizowaniu twarzy jego użytkowników. To jak to jest, dobra jest ta technologia czy nie?

Przypomnijmy sobie ekranizację powieści wspomnianego już klasyka SF, Dicka – Raport Mniejszości. Akcja filmu rozgrywa się w Waszyngtonie w nie tak dalekiej przyszłości, bo w roku 2054. Charakterystyką tego świata, oprócz oczywiście zauważalnego zaawansowania technologicznego, jest wolność od zbrodni. Dzięki trójce obdarzonych niezwykłymi mocami parapsychologicznymi Jasnowidzów przyszłość można bowiem przewidzieć, a dzięki temu zapobiec też planowanym morderstwom. Nad ich wizjami czuwa stworzona ku temu specjalnie Agencja Prewencji, której szefem jest komisarz John Anderton. Od sześciu lat to on analizuje obrazy przekazywane przez Jasnowidzów i na ich podstawie aresztuje winnych. Pewnego dnia sam staje się podejrzanym – za 36 godzin ma zabić człowieka, którego nawet nie zna. Rozpoczyna się wielka ucieczka, podczas której Anderton, ścigany przez agentów pod dowództwem swojego zaciekłego rywala, Danny’ego Witwera, próbuje dociec, czy naprawdę jest winny…

Spielberg, na kanwie wspaniałej wizjonerskiej powieści, stworzył niezwykły świat, który za kilkadziesiąt lat może stać się rzeczywistością. Nie trudno nie zgodzić się bowiem, że wedle wszelkiego prawdopodobieństwa czeka nas powolna utrata prywatności. Zaawansowana technologia sprawi, iż ciężko nam będzie się ukryć. Wszędobylskie urządzenia skanujące wzrok znajdą nas w każdym punkcie. A ścigani będziemy nie tylko przez ludzi, ale i wszechobecną reklamę, która zawracać się będzie do nas personalnie na każdym kroku. Co warte podkreślenia, wizja świata pokazanego w „Raporcie mniejszośći” wolna jest od kataklizmów i wojen. Opiera się bowiem na przekonaniu, że rozwój technologiczny jest korzystny dla człowieka i służy ciągłemu ulepszaniu jego życia. To ulepszenie jest tutaj niezmiernie wyraziste, bo nawet sprawia, że świat pozbywa się zbrodni i nieoczekiwanej, niezasłużonej śmierci, która okrutnie nas w dzisiejszych czasach przeraża. To rozważanie na temat konsekwencji rozwoju nauki dla człowieka zaczerpnięte jest wprost z Dicka, który jak nikt inny zdawał sobie sprawę, że musi mieć ona wyraźny wydźwięk społeczny.

Zaraz, czy ten świat to przyszłość, czy teraźniejszość? Trochę się pogubiłem!
Reklama, która „szyta” jest dokładnie na miarę każdego potencjalnego klienta, Ruchome bilbordy, uzbrojone w technologie, które pozwalają policzyć wszystkie spojrzenia, którymi przechodnie obdarzyli reklamę. Komputery handlujące na giełdzie bez udziału człowieka. Analiza zachowania pracowników i automatyczne wskazywanie na nieuczciwych, którzy kradną. Zarządzanie przedsiębiorstwem na odległość bez potrzeby przemieszania się z miejsca na miejsce. Wideo konferencje. Inteligentne, nieznudzone i niestrudzone, systemy monitoringu, które potrafią lepiej od człowieka pilnować bezpieczeństwa na ulicach. Toż to już nasza teraźniejszość.

Pozwólcie, że przytoczę parę przykładów technologii, które nie są tak oczywiste dla nas zwykłych zjadaczy chleba a jednak już istnieją a są jakby żywcem wyjęte z „Raportu Mniejszości”.

Na uwagę zasługuje system, w całości wymyślony i zrealizowany przez Polaków, który wykorzystuje najnowsze dostępne na rynku technologie do zdalnego zarządzania przy jednoczesnym, natychmiastowym, ciągłym dostępie do danych o stanie firmy. Jest to szczególnie przydatne w branży gastronomicznej w restauracjach typu „fast-food“ gdzie z reguły do jednej firmy należy szereg restauracji.

Właściciel sieci, dyrektor lub menadżer może na bieżąco monitorować pracowników, klientów oraz sytuacje w poszczególnych lokalach. Ma do dyspozycji szereg funkcji, w które wyposażony jest system. Kamery i mikrofony zainstalowane w restauracjach pozwalają widzieć i słyszeć, co dzieje się w danych miejscach, a zintegrowane z nimi kasy fiskalne pozwalają na pełną kontrolę przeprowadzanych transakcji. Dodatkowo do systemu podłączone są różne czujniki: np. czujnik temperatury, ciśnienia wody lub gazu oraz wykrywające ruch, a wszystko po to by mieć całkowity wgląd w to, co dzieje się wewnątrz lokalu.

Każda anomalia zostaje zarejestrowana w bazie danych oraz oznaczona odpowiednim kolorem. Jednocześnie w postaci tzw. „alertu” zostaje przesłana do menadżera w postaci e-maila lub SMS-u. W tym systemie nic nie umknie uwadze czujnego menadżera. Oprogramowanie stoi na straży wcześniej ustalonych przez kierownictwo reguł. Problemy takie jak zgaszone zbyt późno światło, przeciek w instalacji hydraulicznej lub brudna toaleta zostają zauważone niemal natychmiast. System wymyślony przez Polaków może pomóc również w przewidywaniu problemów, które mogą wpłynąć na rentowność przedsiębiorstwa.

Specjalne kamery z soczewkami 360 stopni rejestrującymi obraz z całego pomieszczenia z możliwością zbliżania i oddalania oraz ogniskowania się na detalach w czasie rzeczywistym. Co ciekawe specjalna technologia zastosowana przez, tym razem, brytyjską firmę daje możliwość operowania również nagranym materiałem. Mówiąc po prostu obraz zarejestrowany można tak samo jak ten transmitowany na żywo obrabiać – zbliżać , oddalać i kręcić okiem kamery – ogniskować się na szczegółach co wydaje się żywcem wyjęte innego wizjonerskiego obrazu Science Fiction, filmu Blade Runner – Ridleay Scotta.

Karty kredytowe to już przeżytek. Teraz pora na elektroniczne portfele – smartfony przez które nie tylko można rozmawiać czy prowadzić wideokonferencje, sprawdzać emaile, oglądać filmy ale można też przy ich pomocy płacić. Systemy tego rodzaju wprowadzane są już w USA w prominentnych sieciach sprzedających kawę. Klienci nie muszą nawet wyjmować telefonu z kieszeni, system sam „dostrzega” stałego bywalca i pobiera opłatę za towar wprost z jego konta. System rejestruje klienta w sklepie przy pomocy technologii bluetooth.

Kolejną ciekawostką ze świata „sklepowego” jest system śledzący kupujących w supermarkecie sprzężony z wideo monitoringiem. Zakupowicze chodzą swobodnie po piętrach domu towarowego a czujne detektory wykorzystujące metody triangulacji przy użyciu sklepowej sieci WI-FI widzą dokładnie gdzie znajduje się dana osoba. Rejestrują każdy ruch i zapamiętują zachowanie kupującego. Budowane w ten sposób mapy pozwalają na tworzenie szablonowego profilu wszystkich klientów a wyniki tego zastosowane są przy urządzaniu stoisk na poszczególnych piętrach. Gdy klient zatrzymuje się na dłużej w danym miejscu do centralnego serwera wysyłany jest sygnał i kamery zainstalowane w pobliżu bacznie obserwują kupującego. Jeśli zachowanie klienta jest podejrzane system sam – przy użyciu wcześniej nagranych komend – może ostrzec niesfornego sklepowicza przed zrobieniem czegoś nie wskazanego. Jeśli to nie pomoże, Wielki Brat wzywa policję.

Te wyżej wymienione przykłady to tylko czubek „technologicznej góry lodowej” której rzeczywiście tyko czubek zauważamy. Wszyscy jesteśmy wciągnięci do tej gry, czy chcemy czy nie. Nawet ludzie, którzy z pozoru pozostali wstrzemięźliwi i wydaje im się, że nie korzystają z dobrodziejstw otaczającej nas technologii, automatycznie i wielokrotnie bezwiednie stają się jej użytkownikami.

Nie chcę już teraz wchodzić w sprawy technologii, która wpływa na nasze procesy globalne, pogodę, klimat, socjotechnologię – ingerencję człowieka w zachowanie jednostek i nawet całych grup społecznych. Wspomnę jedynie, że pomysły w zakresie wpływania nawet na przyrodę nie są już od wielu już lat tylko i wyłącznie fantastyką naukową. Takie programy, z pogranicza teorii spiskowych, jak HARP (wpływanie na klimat) czy też przesyłanie energii na odległość bez użycia kabli (wymyślone przez Teslę) to jak najbardziej nasza teraźniejszość!

Napisane przez

Adam S. Hollanek – Dyrektor artystyczny, grafik oraz specjalista do spraw marketingu z 20 letnim stażem zawodowym. W latach 90-tych studiował na wydziale Geografii i studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w projektowaniu gazet codziennych oraz wydawniczych systemach w mass-mediach. Wieloletni dyrektor artystyczny w szeregach czołowych gazet amerykańskich: USA Today, Asbury Park Press, Daily Record, New York Post.