WIARA – NADZIEJA – MIŁOŚĆ


Porazeni prawdami nauki i jej technicznymi wytworami, które umożliwiają już dzisiaj na przykład pewne przedłużenie naszej egzystencji lub dalekie, błyskawiczne podróże po szerokim świecie, a nawet.., na razie tylko dla niektórych dostępne – wycieczki w Kosmos, stajemy się niewolnikami powszechnie krążących i przyjętych prawd i pewników. Zupełnie zapominamy zaś o tym, że wszelkie niby obiektywne pewniki to tylko kwestia naszej subiektywnej wiary lub… niewiary.

Jak dalece, jak mechanistycznie, prawie podświadomie wykorzystujemy własną wiarę, niech zaświadczy – pars pro toto – kilka banalnych przykładów. Nie zastanawiamy się nad tym głębiej, nie dociekamy, nie badamy, ale po prostu, gdy wsiadamy do samolotu, wierzymy, tak, właśnie tylko wierzymy konstruktorom, że maszyna i jej mechanizmy działają celowo i prawidłowo, wierzymy także w kwalifikacje pilota czy pilotów, w nieomylność kontrolerów ruchu, w dotrzymanie kierunku naszej podróży.

Zresztą wszelkie inne nasze czynności opierają się na zaufaniu, na wierze. Właściwie niczego w życiu nie jesteśmy w stanie sami porządnie zbadać i sprawdzić, tylko wiara trzyma nas przy życiu. To wiara budzi w nas nadzieję, pozwala na miłość. Inaczej, inaczej nie warto by było żyć. Proszę mi powiedzieć, dlaczego w większości nie zastanawiamy się nad przesłankami naszej codziennej wiary, natomiast głowimy się mocno nad tym, czy wierzyć, czy nie wierzyć. Tak, tak, w sensie religijnym. Wierzyć czy nie wierzyć? Skąd w nas żyjących z wiary, takie pytania? Skąd? Pomyślcie o tym!

Napisane przez

Adam S. Hollanek – Dyrektor artystyczny, grafik oraz specjalista do spraw marketingu z 20 letnim stażem zawodowym. W latach 90-tych studiował na wydziale Geografii i studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w projektowaniu gazet codziennych oraz wydawniczych systemach w mass-mediach. Wieloletni dyrektor artystyczny w szeregach czołowych gazet amerykańskich: USA Today, Asbury Park Press, Daily Record, New York Post.