Tajemnicze smugi na niebie – “CHEMTRAILS”

Już jako dzieci przyzwycziliśmy się do widoku smug kondensacyjnych pozostawianych przez lecące wysoko nad naszymi głowami samoloty odrzutowe. Zjawisko to powstaje poprzez skroplenie pary wodnej utrzymującej się w powietrzu w stanie przechłodzonym na wysokości kilku kilometrów nad ziemią. Dzięki aerozolowi jakim są spaliny, para wodna wytrąca się w postaci kropelek, po czym natychmiast zamarza. Nikogo ten widok nie dziwił, aż do końca ubiegłego stulecia, kiedy smugi pozostawiane przez “pewne” samoloty, odbiegały wyglądem od tych, do których zdążyliśmy się wszyscy przyzwyczaić.

Od pewnego czasu ludzie w wielu miejscach na świecie zaczęli obserwować na niebie dziwne, charakterystyczne, gęste białe smugi, które pozostawały w powietrzu przez wiele godzin. Nie były to jednak te same smugi kondensacyjne, które wszyscy znamy. W wielu przypadkach, tworzyły one na niebie wzór w kratkę lub dryfowały równolegle do siebie. Wyglądały one podobnie do zwykłych smug, lecz “wisiały” i “ciągnęły” się po niebie, tworząc formacje podobne do chmur cirrusów, ale najczęściej tworzyły się niżej niż zwykłe cirrusy. Poza tym zauważono również, że padające na nie światło słoneczne załamuje się podobnie jak w plamie ropy – następuje zjawisko refrakcji światła, mieniąc się wszystkimi kolorami tęczy.

„Nowe smugi” układają się w zauważalne wzory, najczęściej krzyżują się pod różnymi kątami, tworząc szachownice, zachodzą na siebie, przecinają się, etc. Po pewnym czasie smugi zaczynają opadać i rozprzestrzeniać się, tworząc efekt zamglonego nieba. Co ciekawe, niektórzy mieszkańcy terenów, nad którymi rozpylono tajemnicze smugi, zaczęli skarżyć się na dolegliwości układu oddechowego, duszności, bóle głowy a nawet wysypkę. Zostało potwierdzone, że osoby, które posiadają mocny układ immunologiczny odczuwają jedynie pewien dyskomfort przez okres 1-2 dni natomiast organizmy w gorszej kondycji fizycznej doświadczają wyżej wymienionych symptomów. Ponadto pewna grupa obserwatorów broni tezy świadczącej o destrukcyjnym działaniu oprysków tylko na pewne wyselekcjonowane grupy etniczne. Ma to zapewne związek z inną teorią spiskową dotyczącą depopulacji świata.


Chemtrails czyli smugi chemiczne są już dziś zjawiskiem powszechnym i nikomu nie trzeba udowadniać ich istnienia. Na terenie USA, Kanady, Japonii, Australii, Rosji i wielu krajów europejskich w tym również i w Polsce odnotowano setki przypadków chemicznych oprysków dokonywanych przez niezidentyfikowane samoloty. Fotoamatorzy jak i również profesjonali fotografowie zaczęli dostarczać wiele niezbitych dowodów na istnienie chemtrails w postaci zdjeć i filmów, które można obejrzeć w internecie. Powstają specjalne strony internetowe, opisujące to zjawisko. Coraz więcej ludzi na całym świecie zadaje sobie pytanie: Czym są charakterystyczne smugi? Do czego służą? Kto je rozpyla? Kto nas spryskuje? Kto za tym stoi?

Wnikliwi obserwatorzy tego zjawiska twierdzą, że spryskiwania dokonywane są najczęściej z samolotów wojskowych, wchodzących również w skład układu NATO. Niepokojący jest fakt, że chemtrials pojawiają się głównie nad gęsto zaludnionymi terenami bądź metropoliami i są rozpylane zarówno pod osłoną nocy jak i w dzień. Zatem jaki jest cel tego procederu? Czy jesteśmy ofiarami jakiegoś zbiorowego eksperymentu?

Na próżno będzie nam szukać odpowiedzi na te pytania u oficjalnych władz. Rządy krajów, w których dokonuje się rozpylania chemtrials milczą na ten temat i ignorują wszelkie próby uzyskania racjonalnej odpowiedzi na pytania dotyczące tego programu, choć w pewnych okolicznościach udało się dotrzeć do osób, które mogą uchylić rąbka tajemnicy. Najczęściej oficjalnym stanowiskiem władz dla wścibskich osób szukających prawdy jest wytłumaczenie o prowadzeniu przez rząd programu zwalczającego skutki globalnego ocieplenia, modyfikacji pogody lub spryskiwania terenów w celu wyeliminowania zarazków lub wirusów.

Media skutecznie omijają ten temat. Prasa unika zamieszczania materiałów dotyczących chemtrails. Jedynym źródłem informacji pozostaje internet.

Badania przeprowadzone po rozpyleniu tajemniczych smug wykazały wysokie stężenie metali ciężkich i pierwiastków w powietrzu takich jak: aluminium, rtęć, bar, glin, chrom, ołów, krzem, nikiel, cynk, etc. oraz innych środków chemicznych i radioaktywnych. Ponadto opryski mogą zawierać wirusy, bakterie, substancje krystaliczne, węgiel. Nie trzeba być naukowcem by zdać sobie sprawę jak negatywne skutki wywołują wspomniane chemikalia i metale ciężkie na organizm ludzki. Niezależni eksperci uważają, że rozpylone nad naszymi głowami aluminium może prowadzić do poważnych chorób takich jak Alzheimer, Parkinson czy Lou Gehrig oraz powodować różne inne neurologiczne schorzenia u ludzi. Glin – przy trwałej ekspozycji powoduje zaburzenia pamięci oraz procesów myślowych, wynikiem długotrwałej akumulacji jest również choroba Alzheimera. Bar – silnie reaguje z wodą; powoduje zaburzenia równowagi wapniowej, wypierając wapń z jego związków i wiążąc się trwalej od niego – prowadzi to do ogólnego osłabienia organizmu, szczególnie układu odpornościowego i układu ruchu – mięśni i kości. Nikiel – silny alergen, podrażnia układ odpornościowy do gwałtownej reakcji – ostatecznie prowadzi to do jego osłabienia i ciągłych stanów nadaktywności. Ołów – powoduje ołowicę – szczególny przypadek zatrucia metalami ciężkimi; odkłada się głównie w kościach, m.in. wypierając wapń; podobnie, jak rtęć, wykazuje tendencję do tworzenia wysoce toksycznych związków, jego akumulacja prowadzi do wzrostu ilości poronień, urodzeń z ciężkimi efektami genetycznymi i obniżonym ilorazem inteligencji. To tylko niektóre przykłady destrukcyjnego działania rozpylanych substancji na organizm człowieka, zwierząt i cały ekosystem.

Istnieją udokumentowane fakty o przeprowadzanych przez armię USA eksperymentach na ludności cywilnej począwszy od zakończenia drugiej wojny światowej. Na przykład w 1950 roku amerykański stawiacz min rozpylił nad zatoką w pobliżu San Francisco chmury bardzo rzadkich bakterii z rodziny “serratia”. W rezultacie tego “eksperymentu” 11 osób hospitalizowano, a 1 osoba zmarła. Ofiary tego incydentu zaskarżyły rząd, w rezultacie czego wyszło na jaw, że w latach 1950-1969 dokonano około 300 podobnych testów na terenie USA. Dotarto nawet do informacji, że rozpylano zarazki nawet w takich miejscach jak nowojorskie metro czy… Pentagon! W 1972 r. rząd USA oficjalnie zaprzestał podobnych badań, jednak nieoficjalnie prace trwają nadal, tym razem stosuje się również zdobycze inżynierii genetycznej. I tak w 1986 roku filadelfijski Instytut Wistar za pomocą genetycznie zmodyfikowanego wirusa wścieklizny zaatakował argentyńskie bydło.

Ostatnią rewelacją było ujawnienie przez szwedzką działaczkę polityczną Penillę Hagberg, reprezentującą partię zielonych informacji, iż ponad wszelką wątpliwość można stwierdzić, że rozpylane smugi chemiczne stanowią bezpośrednie zagrożenie dla ludzi i zwierząt. Penilla Hagberg stała się pierwszym politykiem, który w tak zdecydowany sposób wypowiedział się na temat prawdziwego charakteru rozpylanych srodków chemicznych. Hagberg potwierdziła, że w jej przekonaniu za chemtrials stoją CIA oraz amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Nie trudno się domyśleć, że w tę sprawę zaangażowany jest również szwedzki rząd, który zezwala na opryskiwania ludności cywilnej. Idąc dalej możemy łatwo dojść do wniosku, że rządy wszystkich krajów, w których dokonuje się oprysków chemtrails, są również zaangażowane w ten program. Czy w takim razie jesteśmy świadkami ogólnoświatowego spisku wymierzonego przeciwko ludzkośći? A może służymy jako króliki doświadczalne na wielką skalę?

Sporego zamieszania dokonał również doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych – John Holdren, który w czasie oficjalnego wystąpienia potwierdził poniekąd tę teorię spiskową. A dlaczego “poniekąd”? Holdren ze zrozumiałych powodów nie przyznał się do tego, że ludzie i zwierzęta są regularnie “podtruwani”, natomiast ujawnił, iż w ramach tzw. geoinżynierii prowadzone są opryski, w celu walki z globalnym ociepleniem. A zatem wysoko postawiony człowiek przyznał, że zjawisko chemtrails na prawdę istnieje, choć oficjalne stanowisko władz w tej sprawie budzi wiele wątpliwości.

Cóż więc pozostaje nam, mieszkańcom niebieskiej planety? W jaki sposób możemy dociekać prawdy? Czy jestesmy w stanie obronić się przed tym zbrodniczym procederem, który jest prowadzony rzekomo dla naszego dobra?
Nie dajmy się zmanipulować, weźmy sprawy w swoje ręce, dzielmy się naszymi obserwacjami z innymi ludzmi. Połączmy siły i powiedzmy naszym elitom STOP! Nie chcemy chemtrials na naszym niebie. Czasu zostało nie wiele.

Napisane przez

Carlos Moondes jest autorem na stałe współpracującym z naszym portalem. Nieztejziemi.org to miejsce dla wszystkich entuzjastów alternatywnego myślenia, miłośników spraw niewyjaśnionych oraz paranaukowców. To portal dla fanów wszystkiego co nieziemskie na Ziemi i poza nią.

Brak komentarzy to “Tajemnicze smugi na niebie – “CHEMTRAILS””

  1. [...] znacznie mniej „atrakcyjne” i chwytliwe takie jak GMO (Żywności Genetycznie Zmodyfikowana),„chemtrails” „chemtrails”, niepewne reaktory nuklearne czy choćby niestabilny kurs dolara, które stanowią [...]

Zostaw wiadomość

Musisz się zalogować to post a comment.