Tajemnicze miasto w głębinach Turcji. Kto zbudował Derinkuyu?


Historia tego miasta, nazywanego dziewiątym cudem świata, wykutego w skałach na głębokość 85 metrów, może być równie stara jak historia egipskich piramid. Kto zbudował tajemniczą metropolię o kilkudziesięciu piętrach dla 30 tysięcy ludzi ? 8-kilometrowy labirynt, został połączony pod ziemią z kolejnym miastem – Kaymakli o 15 tysiącach mieszkańców.

Archeolodzy przyznają, że nie odkryli nawet części tajemniczej konstrukcji. A pytania z każdym dniem narastają.

Kapadocja to jedna z największych atrakcji turystycznych Turcji. Słynie z podziemnych miast wydrążonych w miękkich skałach wulkanicznego tufu. Wycieczki turystów ograniczają się jednak zazwyczaj do zwiedzania podziemnych kompleksów Goreme, serca Kapadocji, w których pierwsi chrześcijanie realizowali praktyki religijne. Ponadto od VI do VII w. n.e ,we wspomnianych miastach, chroniła się miejscowa ludność przed, częstymi najazdami tureckimi.

Niewielu ciekawskich zagląda do miejscowości Derinkuyu leżącej w centralnej Anatolii, na wysokości 1355 m.n.p.m. Nic w tym dziwnego. Archeolodzy udostępnili zaledwie jedno z czterech, głównych odkrytych dotąd wejść do podziemnej metropolii, dzięki któremu można obejrzeć 8 poziomów z wydrążonymi pomieszczeniami. Oznaczono je jako magazyny, kaplice, piwnice, winiarnie czy stajnie. To tylko 10 procent z tego, co znajduje się pod ziemią.

Miasto zostało odkryte przypadkiem w 1963 roku przez miejscowego rolnika, który chciał wzmocnić ścianę swojego starego domu. Odbił tynk a wówczas mur pękł odsłaniając ciemny tunel. Przejście w głąb ziemi prowadziło, przez dziesiątki pomieszczeń, setki metrów w głąb. Do dziś odkryto kilka takich wejść. Ile ich jest naprawdę – nie wiadomo. Tajemnicza metropolia leży bowiem nad niewielkim miasteczkiem z domami, szkołą i zabudowaniami gospodarczymi.

Większość podziemnego kompleksu z plątaniną pomieszczeń i korytarzy jest niedostępna dla turystów a archeolodzy z dnia na dzień odkrywają nowe zagadki metropolii.
Ustalono, że dostęp świeżego powietrza umożliwiały mieszkańcom kanały wentylacyjne. Wydrążone szyby prowadziły od koryta podziemnej rzeki na powierzchnię. Odkryto 15 tysięcy takich szybów. Główny ma 1,5 metra średnicy. Do dziś wentylacja funkcjonuje bez zarzutu i niemal natychmiast wywiewa na powierzchnię dym z zapalonego na dole papierosa. System jest tak doskonały, że w wentylacyjnych szybach czuć na twarzy lekki powiew powietrza. Prócz zaopatrzenia w wodę miasto dysponowało zatem systemem klimatyzacji, dzięki której temperatura nie spadała zimą poniżej 7 a latem 15 stopni C.

Archeolodzy sądzą, że z trzeciego poziomu miasta prowadzi 9-kilometrowy tunel do drugiego podziemnego miasta Kazmakli. Nadal nie zdołano ustalić ile poziomów liczy ta niezwykła metropolia. Odkryto 20 ale coraz częściej mówi się o 40. Co ciekawsze, struktura pomieszczeń przypomina bloki mieszkalne, rozciąga się nie tylko w głąb ale także wzdłuż, na poszczególnych piętrach.

W Derinkuyu zdumiewa także technika obronna. Niższe piętra miasta można było odcinać ruchomymi drzwiami kamiennymi tzw. Tihris osadzonymi w wulkanicznych korytarzach. Okrągłe drzwi o grubości 55 centymetrów i wysokości 175 centymetrów, ważące 500 kg z otworem – wizjerem można było otwierać jedynie od wewnątrz. Zarówno wewnątrz tajemniczego miasta jak i w całej okolicy odkryto ich ponad 600.

derinkuyu-the-underground
derinkuyu_underground_structure
Na najniższym, odkrytym dotąd piętrze, znajduje się pomieszczenie zwane „kościołem” : sala o 25 metrach długości, 10 metrach szerokości i 2,5 wysokości.
Mimo iż turyści otrzymują od tureckich przewodników wyczerpujące wyjaśnienia, że miasto wydrążono w celu ochrony przed najazdami arabskimi, nie wyjaśnia to wcale istoty rzeczy. Ludność Kapadocji mogła istotnie wykorzystać wspomniane miasto w celach obronnych (nawiasem mówiąc miejscowa ludność zaadoptowała sobie obecnie pierwsze piętro metropolii jako magazyny) ale jest wątpliwe, że dysponowała techniką umożliwiającą zbudowanie tak imponującego kompleksu.

Oficjalne teorie mówią, że najpierw wywiercano szyby wentylacyjne o głębokości 80 metrów a następnie wydobywano z nich ziemię przy pomocy kołowrotów i rzeźbiono kolejne poziomy metropolii. Nawet gdyby to tytaniczne zadanie uznać za ideę wielu pokoleń, powstaje pytanie co stało się z ogromną masą wydobytego gruzu i ziemi ? Oblicza się, że materiał skalny z Derinkuyu pochodził z powierzchni 4 km kwadratowych i usypane w pobliżu wzgórze było by nadal nietrudne do zauważenia. Nic z tego. A gdyby materiał rozsypano równomiernie w okolicy, wyjałowiono by na wiele lat kilka kilometrów gleby. Przyjęto zatem, że gruzem zasypywano koryto potoku płynącego przez miasto na powierzchni, szerokie na 60 metrów, ale czy takie rozwiązanie nie wydaje się nieco bezsensowe ?

Można by sądzić, że drążenie tuneli w miękkich tufach wulkanicznych było szybkie i nie sprawiało kłopotu budowniczym. Nic bardziej mylnego. Drążenie wymagało wielkiego mistrzostwa i nieznanej techniki. Tajemniczy budowniczowie musieli stawiać swoje miasto tak aby „dziury w tufowym serze” nie spowodowały zawalenia całej konstrukcji. A w jaki sposób i jakimi narzędziami drążyli z precyzją szyby wentylacyjne ?

Archeolodzy spierają się także nad przeznaczeniem tajemniczych otworów o średnicy 10 centymetrów i długości 4 metrów, które prowadzą na powierzchnię z najwyższego poziomu miasta. Najprawdopodobniej służyły do komunikacji między „górą” i „dołem”. W mieście nie odnaleziono systemu toalet, nie wiadomo zatem jak odprowadzano nieczystości.

Co istotniejsze, tunele , w których panował nieustanny chłód, nie były zbyt obszerne i dzisiejszy człowiek porusza się w nich z trudem. Jak wyglądali zatem pierwotni mieszkańcy metropolii skoro korytarze miasta nie przekraczają wysokości 160 centymetrów ? Tunele są tak wąskie, że uniemożliwiają minięcie się dwojga ludzi. Praktycznie nic o nich nie wiadomo.

Oficjalne teorie głoszą, że miasto zostało założone przez ludy starożytne i że w III wielu naszej ery było wykorzystywane przez chrześcijan, którzy ukrywali się tu przed Rzymianami. Z reakcji historyków wynika, że miasto odkrył grecki wojownik Xenopho około 400 roku p.n.e. podczas wyprawy na Kapadocję. Ale wcześniej Anatolię zamieszkiwali Frygijczyczy i Hetyci. Jest prawdopodobne, że to właśnie Hetyci zainicjowali przed 4000 laty budowę miasta. Cały kompleks nie jest bowiem prymitywną pieczarą mieszkalną lecz technicznie przemyślaną konstrukcją.

A może było jeszcze inaczej ? W tym przypadku trzeba sięgnąć do mitologii. Kapadocja leżała bowiem na terenach imperium perskiego i metropolia mogła powstać jeszcze wcześniej. Wiadomo, że przed wielu tysiącami lat dominowała tu jedna z najstarszych monoteistycznych religii świata : Zaratusztrianizm założony w północnym Iranie. W świętej księdze wspomnianej religii – Aweście, szczególną uwagę przykuwa legenda głównego boga zoroastrycznego – Ahury Mazdy. To z jego rozkazu perski król Yima miał zbudować podziemną metropolię aby chroniła ludzkość przed demonem Aryrianem. Czasy opisywane w legendzie dotyczą okresu 11 tysięcy lat p.n.e. Aryrnan to wróg życia, który wraz z demonami zimna postanowił napaść na żyzną i ciepłą krainę Arianę. Ahura wezwał atem Yimę i polecił zbudować schronienie dla ludzi i zwierząt, które ocalilo by ludzkość przed zagładą „ – „Umieść je pod ziemią, gdzie nie dosięgnie ich mróz. Trzy piętra w nim zbuduj, a na nich korytarze i pokoje zamknięte i otwarte. Środkiem puść strumień wody słodkiej, na brzegach jego osadź ptaki w wiecznej zieleni. Gdy gotowe będzie już podziemne schronienie, zanieś tam nasiona najlepszych, najdorodniejszych ludzi, zwierząt i roślin (…)Wszystkie te nasiona roślin i zwierząt połącz w pary, by żyły i były zdolne się rozmnażać (…)”.

Kiedy Yima spełnil wolę Ahury Mazdy „nadciąnął do Ariany smok zimy, wcielenie Arymana. Przyszedł do ziemi i zmroził ją, rośliny wszystkie uschły i przemarzły, zamarzły wszystkie zwierzęta i wszyscy ludzie. Ziemia opustoszała (…) Trzy takie zimy przeżyły stworzenia w podziemnym schronieniu a potem wyruszyły na świat boży i znów szczęśliwie rozmnażały się pod opieką Yimy, dobrego pasterza”.

Czy ten tekst czegoś nam nie przypomina ? Nie ulega wątpliwości że Zaratusztrianizm wpłynął na formowanie hinduizmu i judaizmu a poprzez judaizm na chrześcijaństwo i islam. Zdaniem wielu religioznawców, podstawowe zasady tych religii jak Sad Ostateczny, wędrówka duszy po śmierci, wiara w istnienie diabła i nadejście Mesjasza powstały właśnie pod wpływem zaratusztrianizmu. Kto zatem i kiedy zbudował podziemną metropolię w Turcji . W jakim celu i jakimi narzędziami ? Bo z pewnością nie byli to przodkowie dzisiejszych mieszkańców drążący wulkaniczne ska ły swoimi prymitywnymi motykami, które znaleziono kilka kilometrów dalej w korycie wyschniętego potoku.

Napisane przez

Publicysta, filolog, podróżnik, autor kilku książek o tematyce historycznej i krytyczno-literackiej. Zastępca redaktora naczelnego Adama Hollanka w czasopiśmie „Fantastyka”, współpracownik „Nie z tej Ziemi”. Adiunkt w Zakładzie Literatury XX wielu Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie. Autor licznychprzedmów i artykułów naukowych o fantastyce drukowanych w czasopismach amerykańskich (Locus), austriackich (Quarber Merkur), węgierskich, czeskich i polskich. Przez wiele lat związany z dziennikiem „Rzeczpospolita”, polską sekcją „BBC” w Londynie, Polskim Radiem i Polską Agencją Prasową (PAP). Polski korespondent w Austrii, Czechach, Słowacji i na Węgrzech zwiedził niemal cały świat, pisząc o tajemniczych losach zaginionych cywilizacji.