Tajemnica grobu Bolesława Śmiałego


W liczącym ponad 1000 lat austriackim klasztorze benedyktynów u stóp Alp, nieopodal miasteczka Ossiach w Karyntii, znajduje się tajemniczy grób. Legenda głosi, że pod murami klasztoru został pochowany polski król –Bolesław II Szczodry (1042-1081).

Legenda to czy prawda ? W XVI i XVII wieku do grobu polskiego władcy pielgrzymowały setki Polaków. Historycy spierali się o jego pochodzenie. W ścianę klasztoru wmurowano nawet pamiątkową tablicę. Wreszcie tajemniczy grób rozkopano. W jego wnętrzu znaleziono „czaszkę, kilka kości i mosiężną spinkę ze śladami złocenia”. Tylko tyle. Czy kopano we właściwym miejscu ?

Zacznijmy od początku. Czy to możliwe, że prochy polskiego władcy spoczęły w austriackim klasztorze ?

Tak, to wielce prawdopodobne.
Przez wiele lat wierzono, że polski król, podejrzewając spisek biskupa Stanisława Szczepanowskiego, zabił go mieczem, podczas nabożeństwa w kościele na Skałce. Było inaczej. Bolesław skazał Szczepanowskiego, który spiskował przeciw silnej władzy królewskiej, na obcięcie członków, co doprowadziło do buntu możnowładztwa . Jedno jest pewne. Porywczy król, który wzmocnił państwo , odnowił arcybiskupstwo gnieźnieńskie i uczynił z Polski potęgę europejską, musiał ustąpić z tronu i w roku 1079 roku udał się z żoną i synem na Węgry do swojego ciotecznego brata– króla Władysława. Dalej ślad się urywa. „Miejsce jego pochówku jest nieznane” – twierdzą historycy. Naprawdę ?

Podobno król odbył pielgrzymkę do Rzymu a papież Grzegorz XII odpuścił mu grzech pod jednym warunkiem.

Bolesław Szczodry miał przywdziać pokutne szaty i do śmierci nie wypowiedzieć ani jednego słowa.
Tak oto król – żebrak, wracając z Rzymu na Węgry, trafił do klasztoru benedyktynów w Ossiach. Pracując w przebraniu parobka, wykonywał najcięższe prace. Mnisi nie mogli pojąć, jak sprawnie umiał okiełznać konia. Tajemniczy przybysz milczał przez dziesięć lat. Dał się rozpoznać dopiero na łożu śmierci w 1089 roku. By udowodnić, że mówi prawdę, pokazał opatowi, który udzielił mu ostatniego namaszczenia – królewski pierścień.

Klasztor w Ossiach, wznoszący się u stóp Alp na południowym skraju miasteczka, niedaleko malowniczego, górskiego jeziora Ossiachsee, zbudowali na początku XI wieku : bawarski hrabia Oziius i jego żona Glismonda. Pierwsze wzmianki o ufundowaniu klasztoru pochodzą z roku 1020. Dziś to stara, romańska bazylika o trzech absydach, z barokowym wnętrzem.
W północnej ścianie budowli znajduje się istotnie tajemniczy grobowiec. Stał tu od wieków a klasztorne archiwa opisywały go tak :

„Pomnik grobowy składa się z dwóch części, kamiennej – dolnej i drewnianej – górnej. Dolną stanowi tablica przymocowana do muru, gruba, podłużna, o trzech bokach prostokątnych z marmuru kararyjskiego, niegdyś białego, dziś już pożółkłego ze starości z głębokim wyżłobieniem w środku. Wewnątrz tego wyżłobienia jest koń, wypukłą rzeźbą wykuty, z kawałkiem lejców na grzywie i z siodłem na wpół startym na grzbiecie, uszów zaś jego i nozdrzy dopatrzeć się już nie można. Na szerokim brzegu, wkoło wyżłobienia środkowego, jest napis wyraźnymi literami łacińskimi noszącymi cechy XIII wieku „Rex Boleslaus Polinie, occisor Sancti Stanislai, Epi. Cracovienskis ( Bolesław król Polski, zabójca św. Stanisława biskupa krakowskiego).

Nad tym kamieniem grobowym, ponad daszkiem z blachy zrobionym, umieszczony jest we framudze obraz przedstawiający rycerza w zbroi i szyszaku, lewą rękę trzyma na pałaszu, prawą opiera o bułat na biodrze. Obraz ten otoczony jest siedmiu owalnymi obrazkami, na których namalowane są olejno sceny z życia Bolesława Śmiałego”

Mamy już zatem pierwszą datę. XIII wiek. Podstawowe pytanie brzmi : czy stare, klasztorne kroniki odnotowują przybycie polskiego króla ?
Niestety, pierwsze zapiski duchownych spłonęły podczas najazdów tureckich. Imię Bolesława Śmiałego pojawia się dopiero 500 lat po śmierci króla. Całą historię opisał opat Zacharias Groeblacher, który piastował tę godność w latach 1587-1593. Napisał, iż opat Tuecho przyjął do klasztoru w drugiej połowie XI wieku pokutnika – niemowę. Podobno króla. Dlaczego miałby kłamać, skoro tajemniczy grób można było przypisać innemu, niekoniecznie polskiemu królowi i stworzyć tym samym bardziej cenną, dla klasztoru relikwię ?
Również „Rocznik Osjacki” z 1588 roku informuje o pobycie w klasztorze polskiego króla – pokutnika (Rex Boleslaus Poloniae Occisor Sancti Stanilai Obit Anno 1089).
Idźmy dalej. Hipotezę o pochowaniu polskiego króla w Ossiach zaczynają propagować ówcześni polscy historycy : Maciej z Miechowa, Bartosz Paprocki i Decjusz. Jan z Dąbrówki , XV wieczny profesor Uniwersytetu Krakowskiego, pisze, że za namową króla Węgierskiego Bolesław rzeczywiście spędził resztę życia „ w klasztorze na granicy Węgier i Austrii”. Od tej chwili sprawa staje się poważna.

Trudno się dziwić, że do opactwa ruszają pielgrzymki wiernych. Kiedy 13 października 1689 roku klasztor obchodził 1000. rocznicę założenia zakonu benedyktynów, opat Ibelbacher napisał, że jednym z powodów wielkiej uroczystości było uświetnienie 600- lecia pobytu w Ossiach króla Bolesława. Znany poeta Virgil Gleisenberger, który był jednocześnie opatem klasztoru w latach 1725- 1737, napisał nawet poemat pt. Boleciaus II.

Wydarzenia toczą się lawinowo. Legenda o śmierci Bolesława Śmiałego zafascynowała znanego, austriackiego malarza Josefa Ferdinanda Fromillera (1693-1760), który podczas przebudowy kościoła w stylu barokowym w latach 1746-1753, uświetnił go sześcioma freskami nad oknami i w nawach bocznych bazyliki. Pierwszy ukazuje zamordowanie biskupa u stóp ołtarza. Na drugim fresku widzimy, jak Bolesław zostaje obciążony klątwą przez papieża Grzegorza XII. Kolejny fresk ukazuje króla, który musi uchodzić z żoną i synem na Węgry .
W nawie południowej widać natomiast Bolesława Szczodrego czyniącego pokutę w klasztorze Ossiach. Wreszcie dwa ostatnie freski przedstawiają spowiedź polskiego króla i hołd polskich pielgrzymów u jego grobu.

Rozwikłanie tajemniczej legendy zainteresowało w końcu polskich jak i austriackich naukowców. Przyciśnięty do muru gubernator Galicji – graf Rudolf Goess zlecił w roku 1839 ekshumację zwłok. Na rezultat badań czekano z zapartym tchem.

„Roku 1839 d. 21 czerwca przystąpiono w obecności świadków do otworzenia będącego pod framugą grobu – pisał „Kurier Warszawski” – Znaleziono tam czaszkę, kilka kości i ćwieków żelaznych, zapewne od trumny, a pod czaszką spinkę mosiężną, na której widoczne były jeszcze ślady pozłoty. Wnoszono stąd, że król musiał być pochowany w odzieniu pielgrzyma i że ta spinka służyła mu do zapinania kołnierza lub płaszcza pod szyją. Po czem grób ten znów zamurowano ze szczątkami Bolesława, spinkę zaś ową przytwierdzono sznurkiem do aktu urzędowego, spisanego przytem odkryciu, który zachowano w archiwum kościelnym”.

Jedna rzecz nie ulega wątpliwości. Badania potwierdziły, że grób pochodzi istotnie z XI wieku ! W tym samym roku ze składek kilkunastu Polaków odnowiono grobowiec Bolesława i umocowano kamień grobowy umieszczając na nim odmalowany obraz rycerza (na wzór poprzedniego, przechowywanego odtąd w skarbcu kościelnym). Wokół grobu ułożono posadzkę kamienną i ogrodzono ją kratą żelazną z drzwiczkami i mosiężnym napisem „Sarmatis peregrinantibus salus” („Polakom podróżującym pozdrowienie”).

Mimo iż tajemnica nie została ostatecznie rozwiązana, wysiłki polskiego społeczeństwa, wspierane przez ówczesne władze, kruszyły krok po kroku austriacką biurokrację. W roku 1918 polski rząd zwrócił się do Wiednia o wydanie zezwolenia na przewiezienie szczątków polskiego króla do Krakowa na Wawel. Starania spełzły na niczym. Polacy otrzymali jednak zgodę na restaurację grobu. Po II wojnie światowej restaurację, bez zezwolenia władz, przeprowadzili stacjonujący w Karyntii, żołnierze z II Korpusu Polskiego. Ale jej efekt był żałosny. 22 sierpnia 1950 roku powołano komisję polsko-austriacką, która poleciła doprowadzenie grobu do pierwotnego stanu.
W 1953 roku dokonano kolejnego otwarcia grobu z inicjatywy dr hr. Karoliny Lanckorońskiej –polskiej historyk sztuki i działaczki Polonii – ale członkowie komisji rządowej (tym razem antropolodzy, lekarze i historycy) nie zdołali potwierdzić, że szczątki w nim złożone należą do Bolesława Szczodrego. Ustalono jednak, ponad wszelką wątpliwość , że pochodzą z IX wieku.

A może prawda była bardziej prozaiczna i szukano nie w tym miejscu ? W kronikach kościoła można bowiem przeczytać, że „kamień grobowy, przy ścianie północnej kilka razy zmieniał swe miejsce”. W 1839 roku – jak twierdzi „Kurier Ilustrowany” – umocowano kamień grobowy na nowym miejscu, gdyż przedtem był o …kilkanaście kroków dalej”.

Jeszcze ciekawszy zapis z kroniki klasztoru mówi, że „poza kamieniem grobowym w kościele, w bliskości starożytnej kapliczki okrągłej, jest framuga wysoka na 1 łokieć cali 19 w pośrodku, długa łokci 3 cali 10, a głęboka łokci 1 cali 13. Wedle tradycji miejscowej, sięgać ona ma czasów Bolesława i w tym miejscu podobno król był pochowany, głową do kościoła, a nogami do cmentarza. Dwie czaszki i kości na krzyż złożone odznaczają tę framugę”.

Tymczasem zaniedbany grób wymagał kolejnej renowacji. Drewniane zadaszenie groziło zawaleniem, a metalowe ogrodzenie przerdzewiało.
W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku do Ossiach przybyli przedstawiciele polskiego Ministerstwa Kultury. Sporządzono plany renowacji grobu zatwierdzone przez miejscowego kustosza. Koszty renowacji pokryła w dużej mierze Polonia zamieszkała w Karyntii przy finansowym wsparciu ówczesnego prymasa Polski kardynała Józefa Glempa. Polska delegacja przywiozła dwie pamiątkowe tablice, które zdeponowano u księdza Wendskiego w miejscowości Bodensdorf. 13 czerwca 2003 roku odbyła się uroczystość odsłonięcia odrestaurowanego grobu po staraniach karynckiego Klubu Polskiego im. Sobieskiego. Odrestaurowano dach, freski i ogrodzenie otaczające grób.

Dziś domniemany grób Bolesława Szczodrego, który obsadzał trony na Węgrzech i Rusi i odbudował organizację polskiego kościoła, można oglądać przy północnej ścianie bazyliki. Jest otoczony żelaznym ogrodzeniem. Pod nim, w ścianie kościoła, umieszczono kamień grobowy z reliefem przedstawiającym osiodłanego konia z wyrzeźbionym napisem odnoszącym się do osoby króla. Ponad kamieniem wisi barokowy obraz ze scenami wyobrażającymi legendę o królu Bolesławie Śmiałym. Czy naprawdę spoczywają tu szczątki polskiego monarchy ? A może nieco dalej, w innym miejscu bazyliki ? Władze nie pozwalają na rozkopanie krypty. I choć historię Bolesława Szczodrego zna niemal każdy Karyntczyk (uczą jej w austriackich szkołach !) to tajemnica pozostaje nadal tajemnicą.

Dla Nie z Tej Ziemi Andrzej Niewiadowski
Zdjęcia: Andrzej NIewiadowski

Napisane przez

Publicysta, filolog, podróżnik, autor kilku książek o tematyce historycznej i krytyczno-literackiej. Zastępca redaktora naczelnego Adama Hollanka w czasopiśmie „Fantastyka”, współpracownik „Nie z tej Ziemi”. Adiunkt w Zakładzie Literatury XX wielu Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie. Autor licznychprzedmów i artykułów naukowych o fantastyce drukowanych w czasopismach amerykańskich (Locus), austriackich (Quarber Merkur), węgierskich, czeskich i polskich. Przez wiele lat związany z dziennikiem „Rzeczpospolita”, polską sekcją „BBC” w Londynie, Polskim Radiem i Polską Agencją Prasową (PAP). Polski korespondent w Austrii, Czechach, Słowacji i na Węgrzech zwiedził niemal cały świat, pisząc o tajemniczych losach zaginionych cywilizacji.