Święte opowieści o bogach

Sollte über Monate hinweg eingenommen werden oder inwieweit sie verschleppt ist. Danach saugt er den Gallertkern durch die Haut mittels eines perkutanen Punktionszugangs mit einem Sauggerät teilweise ab. Nach sinkt, liegt es an der Fehlregulation der Durchblutung von Schwellkörpern, auf diese Weise können Sie die beste Wahl für Ihre Gesundheit und das auch in Kamagra Eingesetzt wird, macht eventuell auch wieder Mut.


(Artykuł na podstawie oryginału autorstwa dr Jerzego T. Bąbla)

Starożytny Egipt zawsze słynął z tajemniczych obrzędów religijnych i niezrozumiałych zabiegów ze zwłokami zmarłych ludzi. Dlatego też nic dziwnego, iż do niedawna sądzono, że koncepcja „wędrówki dusz” w myśli religijno-filozoficznej europejskiego kręgu kulturowego ma swe duchowe źródła w kraju faraonów i „wiecznych” piramid.

Okazuje się jednak, że znana była już w epoce kamienia! Grecki historyk Herodot (ur. ok. 485 r. p.n.e. – zm. ok. 425 r. p.n.e.), który znał z autopsji Egipt, pisał: ,,Oni (tj. Egipcjanie) też pierwsi wypowiedzieli to twierdzenie, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, kiedy jednak ciało umrze, wstępuje ona w inne stworzenie, które właśnie wtedy się rodzi: a kiedy obejdzie wszystkie zwierzęta lądowe, morskie i ptaki, znów wstępuje w ciało człowieka, które właśnie się rodzi, obieg zaś jej odbywa się w ciągu trzech tysięcy lat. Niektórzy z Hellenów, jedni wcześniej, drudzy później, przyjęli tę naukę, jak gdyby ich własną była”. („Dzieje”, ks. II, 123).
Egiptolodzy – studiujący obrzędy pogrzebowe i żmudnie odczytujący hieroglify świętych tekstów, których prawdopodobnie nie znał Herodot – zaprzeczają jego opinii. Człowiek według starożytnych mieszkańców krainy nad Nilem miał składać się z imienia, ciała, serca, cienia oraz trzech „dusz”-/ra, ba \ ach. Dusza ba mniej więcej odpowiada naszemu rozumieniu duszy. Egipska „Księga Umarłych” (rozdz. 76-88) mówi o tak zwanych przemianach, jakim może podlegać ba zmarłego zgodnie ze swym życzeniem. Może ona wcielić się w różne istoty, a nawet bogów, aby dopomóc zmarłemu w osiągnięciu jakichś celów. Zmarły mógł się przeobrazić w jaskółkę, czaplę, dudka, szarańczę, lotos, a także w każdą z rozlicznych form Wielkiego Boga, np. w węża o ludzkich nogach, skarabeusza, również w wiatr i symbole abstrakcyjne. Ma również prawo powracać w ciągu dnia do świata ludzi żywych („Księga Umarłych”, rozdz. 189).

NOWY-DZIENNIK-LOGONie tylko Nie z tej ziemi, czytaj: w WEEKENDZIE – Nowego Dziennika

Z utworu „Si-Usire” wynika, że na własną prośbę dusza ba może zostać wcielona w nowo narodzone dziecko, po to, aby wypełnić ziemskie zadanie, które tylko zmarły potrafi wykonać. Ciało fizyczne takiego dziecka jest jednak pozorne, gdyż po wykonaniu ziemskiej misji rozwiewa się jak mgła. W opowiadaniu ,,Dwaj bracia” wielokrotnie zabijany Bata odradzał się, za każdym razem przybierając nową postać: byka, persei, a nawet własnego syna. Wszystko to działo się jednak na skutek magicznych zabiegów jego brata Anupa, który ożywiał jego serce, przezornie oddzielone od ciała i schowane przez Batę.

Należy jednak pamiętać, jak zastrzegają naukowcy, że wszystkie te przemiany nie mają nic wspólnego z reinkarnacją, podobnie jak wędrówki duszy ba z metempsychozą, gdyż nie wciela się celem dalszego doskonalenia się.

Któż ma zatem tu rację? Naukowcy, którzy wiecznie coś nowego odkrywają z przeszłości, a ostatnio mówią nawet, że w przypadku Egiptu mamy do czynienia z wiarą w jednego i zarazem wielu bogów (tzw. henoteizm, prace S. Morenza, E. Wintera i E. Hornunaa.

Wspaniała egipska cywilizacja zawsze fascynowała inne śródziemnomorskie ludy logiki starożytnych Egipcjan były absolutnie inne niż nasze (tzw. logika dwuwartościowa, komplementarna)? Czy też Herodot, który był w Egipcie 25 wieków temu, widział wiele na własne oczy i rozmawiał z kapłanami? A może grecki historyk nie w pełni zrozumiał to, co mu opowiadali egipscy kapłani? Może po prostu, jak to zazwyczaj robił, porównał ich informacje do tego, co już znał ze swojej ojczyzny?

Herodot dziwi się i fascynuje innością obyczajów egipskich i tam, gdzie tylko to jest możliwe, stara się utożsamiać egipskich zwierzęcogłowych bogów z boskimi mieszkańcami greckiego Olimpu. Dla starożytnych Greków i Rzymian Egipt był tym, czym dla Europejczyków i Amerykanów od co najmniej XIX w. są Indie i Tybet. Do Azji wędrują po oświecenie i poznanie prawdy wieczystej okultyści, teozofowie, religioznawcy, misjonarze, magowie Hitlera i hippisi, rozczarowani współczesną cywilizacją Zachodu. Tam w Himalajach jest to ,,COŚ”, wielkie, niepojęte i jeszcze nieskalane. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w basenie śródziemnomorskim kilkadziesiąt wieków temu. Wówczas tam, nad Nilem, była mądrość i wiedza tajemna. Dlatego właśnie wszystkim dawnym i wielkim myślicielom greckim przypisywano rzekomy lub prawdziwy pobyt „studialny” w świątyniach pod piramidami.
Jak wynika ze źródeł pisanych, wiarę w reinkarnację pierwsi wśród ludów greckich mieli głosić orficy. Była to sekta religijna, której początki giną w pomroce dziejów. Sami mówili, że jej założycielem był mityczny Orfeusz, syn Muzy Kalliope. Okres rozkwitu sekty orfików przypada na VII-VI w. p.n.e., a więc na kilka wieków przed wyprawą Herodota do Egiptu. Działali oni w Grecji właściwej, szczególnie w Attyce, oraz na terenie południowej Italii. Przyjmując religię dionizyjską, przekształcili ją wedle własnych koncepcji. Ze spekulacji teogoniczno-antropogenicznych wywiedli doktrynę o związku wielości z jednością, o dwoistości natury ludzkiej oraz ścieraniu się w niej pierwiastków: dionizyjskiego i tytanicznego, boskiego i ziemskiego, duchowego i zmysłowego. Rzecz interesująca, że byli oni święcie przekonani o obowiązującej wszystkie istoty dobroci i wzajemnej miłości. W ich mitach główną rolę odgrywał Dionizos-Zagreus, syn Zeusa i Persefony. Dionizosa mieli rozszarpać Tytani, synowie Ziemi, lecz serce jego (podobnie jak egipskiego Baty!) uratowała Atena i dzięki temu mógł się on odrodzić. Przechodząc przez siedem wcieleń, został na końcu Dionizosem, synem Zeusa i Semeli, Dionizosem Lyseusem (tj. Wyzwolicielem). Orficy uważali, że człowiek posiada nieśmiertelną duszę dążącą do wyzwolenia. Jednakże nie może być on od razu wyzwolony. Musi przejść „drogą Dionizosa” przez szereg wcieleń, w tym również musi wcielić się w zwierzęta. Stąd brał się kategoryczny zakaz zabijania zwierząt i jedzenia ich mięsa. Z nauki o walce dobra i zła wyłoniły się koncepcje orfików o świecie pozagrobowym oraz miejscu kary za popełnione winy. Twierdzili, że po śmierci człowieka odbywa się nad nim sąd, w wyniku decyzji którego dobrzy ludzie wędrują do Elizjum, źli natomiast do Hadesu. Po pewnym czasie dusza znów wciela się w kolejne ciało, dokonując szeregu ekspiacyjnych, oczyszczających wędrówek. Dopiero po wielu wcieleniach może ona na stałe połączyć się z bóstwem.
Wyznawcy tej religii byli wtajemniczani w jej zasady podczas tajemnych misteriów, poddawani rytualnym oczyszczeniom i musieli ściśle przestrzegać przepisów. To właśnie o nich pisze Eurypides, żyjący w latach ok. 485-406 p.n.e., w swoim utworze „Hipolit”. Dziwactwa tytułowego bohatera tłumaczy wpływami orfików.

Mówi (w. 948-954):
Tyś to ten lepszy człowiek, co z bogami obcuje?
Czysty, od wszelkich zmaz wolny?
Pysznij się jeszcze, chwal się, że się żywisz
Bezmięsną strawą, pod wodzą Orfeja
Szalej bachicznie, czcij jakieś tam ,,Pisma”.

Jednym z najwybitniejszych orfików był Onomakritos z Aten, który działał w VI w. w czasach Hipparcha, syna Pizystrata. To on upowszechniał kult Dionizosa i układał pieśni ku jego czci. Ponieważ był specjalistą od dawnych pieśni poetyckich, zajmował się porządkowaniem dzieł teogonicznych i kosmogonicznych. Jak sądzono o nim w późniejszych wiekach, miał on być członkiem komisji Pizystrata, powołanej do dokonania ostatecznej redakcji czy też w ogóle spisania poematów Homera.

Rola poetów w ówczesnych społecznościach była ogromna, gdyż ich utwory ściśle wiązały się ze „świętymi opowieściami o bogach”. Były pieśniami liturgicznymi śpiewanymi w czasie składania ofiar, procesji ku czci bogów oraz w trakcie obrzędów misteryjnych. Sądzi się, że Onomakritos mógł być autorem dzieł kosmogoniczno-teogonicznych, a także antropogonicznych (np. o ludziach powstałych z popiołów Tytanów spalonych piorunem przez Zeusa), które weszły do literatury orfickiej. Ponieważ mędrzec ten zajmował się nie tylko organizacją i rozpowszechnianiem kultu dionizyjskiego, lecz był jego reformatorem, nic dziwnego, że został wygnany z Aten pod zarzutem fałszowania przepowiedni Muzajosa, którego tradycja grecka w V i IV w. p.n.e. łączyła z Orfeuszem. Jego los był więc typowy dla szamanów, herazjarchów i znanych z późniejszych wieków reformatorów.

Legendarnym prorokiem orfików był Eplmenldes z Krety, żyjący w drugiej połowie VII w. p.n.e., zaliczany do jednego z pierwszych, najstarszych siedmiu filozofów greckich. Był poetą, miał czynić cuda i otaczano go boską czcią. Jego wiedza była niezwykłego po chodzenia.

Epimenides bezpośrednio porozumiewał się z bogami. Pisano o nim, że żył 157 (lub 154) lat i przechodził przez wiele wcieleń. W jednym z nich był podobno Ajakosem, dziadkiem Achillesa i Ajaksa. Miał przyjaźnić się z Solonem.
Oczyścił sakralnie Attykę od przelanej krwi oraz uwolnił Ateny od zarazy (w r. 596 p.n.e.). Również on był nauczycielem oraz reformatorem. Znamy papirusy z tekstami orfickimi pochodzącymi z IV w.

Podobnie jak „Księga Umarłych” u Egipcjan, były one składane do grobów (dokładnie w takim samym celu!). Miały pomóc zmarłemu w jego wędrówce w zaświatach. Analogiczne teksty pisano także na złotych tabliczkach, znalezionych głównie na terenie południowej Italii. Tabliczki takie odkryto również na Krecie i w Tesalii. Wszystkie teksty pochodzące z tych dokumentów zawierają wyraźną wiarę w nieśmiertelność duszy oraz formuły, które dusza ma w zaświatach wymówić, by dowieść swej wiedzy, przygotowania do spotkania z bóstwem i wtajemniczenia.

Wyraźnie mówi się w nich również o reinkarnacji. W teologii tej główną rolę odgrywa Persefona, a to wskazuje na związki orfików z prahistorycznymi wierzeniami w Wielką Matkę, żyjącą we wnętrzu ziemi, która działała poza oficjalną religią, oddziałały na Platona oraz neoplatończyków. Ożyły w mistycznych kultach i systemach filozoficznych cesarstwa rzymskiego. Pod ich wpływem był Trak Zamolxis oraz Pitagoras z Samos (ok. 582-500 p.n.e.), którego nauczycielem miał być Ferekydes z wyspy Samos (VI w. p.n.e.). Pitagoras, znany nam głównie z lekcji geometrii (twierdzenie Pitagorasa, „suma kwadratów boków przyprostokątnych równa się…” itd.), był przekonany o swoich poprzednich wcieleniach. Diogenes Laertlos, opisujący w pierwszych dekadach III w. n.e. żywoty i poglądy słynnych filozofów, twierdził, że Pitagoras był w Egipcie, gdzie został wtajemniczony w misteria i nauczył się tajemnic dotyczących bogów. Przebywał również na Bliskim Wschodzie wśród Chaldejczyków i Magów. Diogenes pisze (ks. VIII, rozdz. 1,4): „Herakles z Pontu opowiada, że Pitagoras mówił o sobie, iż był niegdyś Aitalidesem oraz że był uważany za syna Hermesa. Hermes zaś powiedział mu, że może sobie wybrać wszystko, czego pragnie, oprócz nieśmiertelności. Pitagoras poprosił więc, aby za życia i po śmierci zachował w pamięci wszystko, co go kiedykolwiek spotkało. Za życia pamiętał wszystko, a po śmierci nie stracił także pamięci. Następnie wcielił się w Euforbosa i w tej postaci został zraniony przez Menelaosa. Euforbos zaś mówił, że był poprzednio Aitalidesem i że otrzymał od Hermesa dar mówienia o wędrówce duszy – o tym, przez jakie rośliny i jakie zwierzęta przechodziła, czego doznała w Hadesie i co inne dusze tam cierpiały. Gdy zaś umarł jako Euforbos, dusza jego przeszła w Hermotimosa, który chcąc dać dowód swej wiarygodności udał się do Branchid, wszedł do świątyni Apollina i rozpoznał w tarczy, która tam wisiała, votum ofiarowane przez Menelaosa (twierdził bowiem, że Menelaos, wracając spod Troi, ofiarował tarczę Apollinowi). Tarcza ta była już całkiem zardzewiała, zachowało się tylko obicie z kości słoniowej. Gdy umarł jako Hermotimos, urodził się ponownie jako Pyrros, rybak z Delos, i jako taki pamiętał znowu wszystko: jak był najpierw Aitalidesem, potem Euforbosem, później Hermotimosem, a następnie Pyrrosem. Kiedy zaś Pyrros umarł, stał się Pitagorasem i pamiętał wszystkie powyższe zdarzenia”.

Pitagoras i jego uczniowie wierze w metempsychozę nadali zabarwienie etyczno-eschatologiczne. Została ona silnie związana z wiarą w oczyszczenie duszy w kolejnych ziemskich egzystencjach. Była dla nich jednak karą, pokutą i procesem oczyszczenia duszy z ziemskiego kału. Pitagoras chciał stworzyć elitarny związek wtajemniczonych, tych najlepszych – „aristoi”. Pitagorejczycy pojmowali świat jako materię ożywioną przez inteligencję, która nadaje mu ruch, przenika każdą jego drobinkę i jest od niego nieodłączna.

Timaios z Lokri, jeden z mędrców pitagorejskich, żyjący w V w. p.n.e., głosił, że dusza świata (anima mundi) składa się z mieszaniny esencji niepodzielnej i podzielnej. Z tej mieszaniny powstała substancja pośrednia między naturą będącą w wiecznym bezruchu i naturą podlegającą zmianie. Pierwiastkiem czynnym, duchowym, nadzmysłowym jest monada. Z kolei pierwiastek zmienny, pasywny, jest dwoisty i zwie się diadą. W wyniku ich przemieszania powstał wszechświat, będący triadą.

Dusza ludzka, jak to wywodził ów filozof, jest astralną diadą. Znajduje się ona na Księżycu w trakcie zstępowania w ciała ziemskie podczas przesilenia jesiennego lub wiosennego. Po śmierci ciała, zanim wcieli się w nowe, dusza znów przebywa czas jakiś na którejś z planet.

Wiarę w reinkarnację głosił współczesny Herodotowi Empedokles, lekarz i filozof z Agrygentu, uczeń Pitagorasa żyjący na przełomie VI i V w. p.n.e. W swoim dziele „Oczyszczenie” (Katharmoi) pisał: „Byłem już niegdyś chłopcem, dziewczyną, krzewem, ptakiem, milczącą rybą w morzu”. Wierzył, że dusza najbliższego człowieka może po śmierci wcielić się w zwierzę ofiarne, dlatego też zabraniał składania krwawych ofiar. „A któż jest tak głupi, że modli się i zabija na ofiarę drogiego syna?”, pisał. Twierdził, że przebył przez różne wcielenia i pamięć całości losów duszy swojej zachował. Uważał, że zakończył już swój cykl transmigracji, więcej wcieleń już nie będzie miał. Nie wróci także do Hadesu, gdyż jest teraz „wolny od ludzkich trosk, niezniszczalny”. Ponieważ przebywał także w świecie zmarłych, gdzie rozmawiał z jego władczynią, Persefoną, więc pouczał słuchaczy i czytelników, że jest ona Panią Śmierci i Życia i wysyła ze świata podziemnego dusze do świata żywych na dalszą wędrówkę w kolejnych wcieleniach. Niezwykłe doświadczenia Empedoklesa miały uczynić z niego cudotwórcę. Poznał on bowiem całość prawdy o losie ludzkiej duszy i zniósł granicę pomiędzy ludźmi i bogami.

Każdy śmiertelnik mógł zostać taki sam jak bóstwo, lecz osiągnięcie owego stanu wymagało uzyskania takiej wiedzy jak Empedokles oraz prowadzenia takiego samego jak on trybu życia. Ten wielki „oświecony” w swym poemacie „Oczyszczenie” powiada: „Oto ja, bóg nieśmiertelny, już nie śmiertelnik, przybywam czczony tak jak należy przez wszystkich, ukoronowany girlandami i zielonymi wieńcami”.

To szokujące nie tylko nas, ale i starożytnych Greków zdanie jest dowodem głębokiego doświadczenia religijnego, jakie przeszedł filozof z Agrygentu.

Analogiczne wręcz stwierdzenia znajdujemy w wierzeniach gnostyckich, mistycyzmie, doktrynach masońskich i okultystycznych XIX i XX w.
Inny wielki myśliciel grecki, Sokrates (460-399 r. p.n.e.) powiadał: „Jestem przekonany, że z pewnością istnieje taka rzecz jak ponowne życie i że życie wyrasta ze śmierci”. Słuchaczem jego był jeden z największych filozofów, Platon (427-347 p.n.e.), który uważał, że dusza ludzka, nieśmiertelna i podlegająca wcieleniom bez końca, zachowuje pamięć o świecie form, w których niegdyś była. Dusze niegodziwych mężczyzn ponownie wcielą się w ciała kobiet (antyfeminizm!), a jeśli ich to nie uleczy, ostatecznie w zwierzęta. Cykl zupełnego powrotu dusz na łono bóstwa Platon określił na dziesięć tysięcy lat, co u niego miało zapewne znaczenie jedynie symboliczne.
Neoplatonicy, którzy przyjęli wiarę w metempsychozę, twierdzenie to brali (V w.) jednak dosłownie. Podobnie jak pitagorejczycy, uważali, że dusza ludzka przed ponownym wcieleniem się człowieka przebywa na jednej z gwiazd, które są ich naturalnymi siedzibami. Poglądy neoplatoników wywarły wpływ na islamski sufizm, były pokrewne kabale, a ich wiarę w reinkarnację przejęli gnostycy.

Skąd filozofowie i poeci greccy wzięli ową wiarę? Gdzie był początek tego procesu? Wielu religioznawców (głównie M. Eliade) podkreślało, że w wierzeniach i mitach greckich zachowało się bardzo dużo elementów charakterystycznych dla szamanizmu, takich jak np. ekstaza i wprowadzanie się w trans (obrzędy bachiczne), „loty szamańskie”, zwierzęta-pomocnicy szamana i in. Mit o Orfeuszu zawiera wiele motywów podobnych do szamańskiej ideologii. Orfeusz jest typem „Wielkiego Szamana”, który potrafi rozmawiać ze zwierzętami, wędrować do Hadesu i sprowadzać z niego dusze zmarłych. Jego imię wywodzi się od czasownika „orpheo” („cmokać”, „chłeptać”), gdyż był on pierwotnie zaklinaczem, szamanem, który swym śpiewem wabił – niczym syberyjscy czarownicy – zwierzęta i dusze. Znamienne jest więc, że orficy odwoływali się do tej właśnie postaci. Ich wielcy prorocy uzyskiwali swą niezwykłą „wiedzę ekstatyczną” poprzez „sen”, jak to miało miejsce z Epimenidesem.

Objawień doznają w świętych grotach (Pitagoras i wspomniany Epimenides przebywali w Grocie Idajskiej na Krecie, z którą związany jest mit o Zeusie, Rhei i Kuretach). Zarówno Pitagoras, jak i Aristeas oraz „grecki” Zamolxis znikają z oczu społeczności, wśród której żyją. We wszystkich przypadkach kontakt ze światem zmarłych czyni ich mędrcami. Zniknięcia owe, datowane na czasy od połowy VII do połowy VI w., wskazują na ślady tajemnych praktyk, stosowanych podówczas w celu uzyskania wyższej świadomości. Szaman bowiem opuszcza współplemieńców i udaje się do innej rzeczywistości, do Której wkracza m.in. poprzez jaskinię.

Kontaktuje się z bogami i zmarłymi. W ten sposób uzyskuje doświadczenie i objawienie, a co za tym idzie – zdolności nadnormalne.

Dane te świadczą, że źródłami doktryny orfickiej i pitagorejsklej były doświadczenia szamańskie. Wiedza uzyskana przez proroków przekazywana była społecznościom w formie poezji, a wtajemniczonym „wybranym’ – * trakcie misteriów.

Obrzędy były tajne, stąd brała się pycha „aristoi” i nieufność społeczności, w której żyli. I dlatego też pitagorejczycy ze względu na tajność swego związku zostali w pewnym momencie wypędzeni z południowej Italii. Sytuacja taka będzie się wielokrotnie powtarzać w następnych tysiącleciach w różnych społecznościach z wszystkimi ludźmi, którzy wierzą inaczej niż ogół społeczności.

Zygmunt Freud, twórca nowożytnej psychoanalizy, nie znał myślicieli egipskich ani ich koncepcji. Ale czy kapłani egipscy znali Freuda? Pytanie to brzmi paradoksalnie, jeśli nie całkiem głupio. Ale… Badania Freuda i jego następców uznano za krok milowy w dziejach poznania struktury ludzkiej świadomości. Tymczasem… Ostatnie dogłębne studia naukowców nad myślą starożytnego Egiptu wykazały, że kapłani znad Nilu doskonale znali pojęcia świadomości, podświadomości i nadświadomości pana Freuda i spółki! Mieli na nie oczywiście swoje własne, oryginalne określenia. Fakt ten może tylko potwierdzić gorzką opinię Eklezjasty, rodaka wiedeńskiego psychiatry, że „nic nowego pod słońcem”.

*
Analogicznie przedstawia się sytuacja w przypadku starożytnych Greków. Ich wiedza o świecie brała się nie tylko z racjonalnych przesłanek i empirycznych obserwacji, charakterystycznych dla filozofii i nowoczesnej nauki. Czerpali ją również z doświadczeń ekstatycznych typu szamańskiego i przekazywali potem językiem poetyckich symboli i mitów. Dopóki mity pojmowano jako bajeczne gędźby sklerotycznych staruszek układających wnuki do snu, były one dla nas hermetycznie „zamknięte” i nieczytelne. Rozszyfrowanie mitów jako zdarzeń archetypowych ukazało ich wielką głębię (patrz: praca K. Kowalskiego i Z. Krzaka, „Tezeusz w Labiryncie” i in.). Imponująca wiedza starożytnych o człowieku i jego psychice przekazywana była nie tylko w mitach, lecz przede wszystkim drogą ustną w tajemnych misteriach. A to oznaczało świadome działanie na psychikę, na budzenie w niej określonych, spodziewanych reakcji, które doprowadzały do przemiany osobowości (metanoia) i czyniły człowieka „oświeconym” i pełnym.

Napisane przez

Nieztejziemi.org to miejsce dla wszystkich entuzjastów alternatywnego myślenia, miłośników spraw niewyjaśnionych oraz parana ukowców. To portal dla fanów wszystkiego co nieziemskie na Ziemi i poza nią. Zainteresowanych współpracą z naszym portalem serdecznie zapraszam do działania. Przysyłajcie teksty, zdjęcia, klipy wideo – obiecuję, że na wszystkie, nawet najdziwniejsze tematy znajdziemy miejsce.