Statki kosmiczne proroka Ezechiela


Janina Martyn – na podstawie książki Josepha Blumricha „The Spaceships of Ezekiel”

Przepowiednie proroka Ezechiela wywoływały wiele domysłów i przypuszczeń. Spełniały się wielokrotnie. Wiele z nich powtarzali później inni prorocy (m.in. Nostradamus) i jasnowidzowie.

Jakąkolwiek myśl o wizytach na naszej planecie pozaziemskich istot natychmiast odrzucamy, kiedy zdamy sobie sprawę, że obecna wiedza naukowa wyklucza taką możliwość. Aby takie wizyty w ogóle mogły dojść do skutku, musiałyby mieć swój początek poza naszym układem słonecznym, a podróże międzygwiezdne wymagają niewyobrażalnie długiego czasu.

Okładka książki Jozepha Blumricha „The Spaceships of Ezekiel”

Okładka książki Jozepha Blumricha „The Spaceships of Ezekiel”


Jednak ta wiedza jest wciąż konfrontowana z całym bogactwem mitów i legend, z których wynika coś wręcz przeciwnego: że „bogowie” przychodzili z nieba. Ich pojawieniu się często towarzyszył ogień, dym i grzmiący hałas; ich wpływ na człowieka zwykle był korzystny. Jeśli źródłem tych opowieści są ludy „prymitywne”, mówimy, że to bajki, jeśli wywodzą się z religijnych pism wyżej rozwiniętych cywilizacji, interpretujemy je w bardziej duchowy lub nawet święty sposób.

Wyraźnie widać, że takie nastawienie jest niesprawiedliwe przynajmniej z dwóch powodów: ignoruje szczerą i uczciwą wiarę ludów, które przykazywały te opowieści i sprowadza je na poziom literatury. W najgorszych wypadkach takie historie uważa się nawet za wynik halucynacji, następstwo zażywania narkotyków albo za zwykły wymysł. Nastawienie to jest nie tylko niesprawiedliwe, ale też niekorzystne dla przyszłego rozwoju ludzkości, gdyż upieranie się przy dotychczasowej wiedzy hamuje dalszy rozwój nauki w różnych dziedzinach.

Obserwujemy w tym wypadku konflikt między nauką a legendą. Jednak nie jest tak, żebyśmy nie mieli żadnego wyjścia. Możemy osiągnąć postęp w tej bardzo ważnej sprawie, jeśli przyjmiemy, że nauka i inżynieria to dwie odrębne (choć nie niezależne) dziedziny działalności i że każda z nich ma swoje własne znaczenie. Musimy się zgodzić, że nauka nie potrafi obecnie dać odpowiedzi na pytanie o pozaziemskich przybyszów, ale to przecież nie znaczy, że inżynieria nie mogłaby odegrać w tych badaniach ważkiej roli.

Udział inżynierów w ocenie zjawisk wskazujących na wizyty z innych światów wydaje się bezwarunkową koniecznością. Naturalnie, że najważniejsza jest w tym wypadku nasza wiedza o lotach kosmicznych.

bible_illustration
Budzi się moje zainteresowanie
Moje własne związki z zagadnieniem przybyszów pozaziemskich zaczęły się od zdecydowanie negatywnego nastawienia. Ponieważ pracowałem jako inżynier lotnictwa od 1934 roku – najpierw przy projektowaniu i analizowaniu samolotów, a potem przez piętnaście lat przy projektowaniu i konstrukcji wyrzutni oraz statków kosmicznych – miałem swoje trwałe miejsce wśród tych, którzy uważają wizyty przybyszów z Kosmosu za niemożliwe.

Z takim właśnie nastawieniem zacząłem czytać książkę Ericha von Danikena „Rydwany bogów?” Jego stwierdzenie, że prorok Ezechiel spotkał się ze statkami kosmicznymi, nakłoniło mnie do zajrzenia do biblijnej Księgi Ezechiela, w celu udowodnienia, iż Daniken się myli. Jednak kiedy doszedłem do wersetu 7 pierwszego rozdziału, zacząłem interpretować go jako opis nóg do lądowania jakiegoś pojazdu latającego: „Ich nogi były proste, a stopa ich nóg była jak kopyto cielęcia, i lśniły jak polerowany brąz”. Ponieważ sam projektowałem i testowałem takie konstrukcje, nie mogłem zaprzeczyć, że można było to zrozumieć jako bezpośredni, choć prosty opis techniczny.

Kontrast między tym jasnym i wyraźnym ustępem a dość mglistymi obrazami występującymi w reszcie rozdziału pozwolił mi zrozumieć, że prorok nie mógł wiedzieć, co oglądał, nie mógł tego pojąć. Zrozumiałem oczywistą konsekwencję tego stanu rzeczy: prorok mógł opisać swoje spotkania ze statkami kosmicznymi i ich załogami jedynie w dostępny mu sposób – używając znanych sobie słów i porównań.

Wtedy zacząłem Ezechiela traktować poważnie, w sensie inżynieryjnym. Ponieważ musiałem polegać na przykładach, wziąłem pod uwagę sześć różnych Biblii, od początku ubiegłego wieku aż do roku 1972, redagowanych przez żydowskich, rzymsko-katolickich i protestanckich tłumaczy. Oprócz tego korzystałem jeszcze z dwóch bardzo szczegółowych komentarzy do Biblii.

Pamiętając o zasadach inżynierii statków powietrznych (szczególnie helikopterów) oraz statków kosmicznych, wgłębiłem się w wizualny opis Ezechiela i zastąpiłem go znanymi sobie konfiguracjami strukturalnymi. Quasi-stożkowy kadłub główny, oparty na czterech jednostkach helikopterowych, z kapsułą dowodzenia na szczycie zaokrąglonej górnej części.

Należy przypuszczać, że Ezechiel ujrzał ten pojazd po raz pierwszy z odległości ok. 1000 metrów; w tej samej chwili odpalił silnik atomowy, prawdopodobnie wypuszczając białe kłęby skroplonej substancji (ze względu na fazę „chłodzeniową” silnika) poza główną część statku. W tak ognistym i dynamicznym otoczeniu Ezechiel zauważa poruszające się rotory, widzi nogi do lądowania i mechaniczne ramiona przy jednostkach helikopterowych. W pierwszej chwili chce porównać helikoptery z figurami podobnymi do ludzi, ale wynaj duje termin „żywe istoty”, dobrze wyrażający niejasność, będącą wynikiem jego niepewności. Podczas ostatecznego opuszczania się i lądowania Ezechiel widzi osłony mechanizmu napędowego helikopterów, które opisuje porównując je do ludzkich twarzy. Zauważa rozgrzaną do czerwoności chłodnicę – rozżarzone węgle (rozdział 1, werset 13) – w dolnej części środkowego kadłuba; proroka fascynują koła, które w swej podstawowej postaci są jedynym elementem, jaki rozpoznaje i w związku z tym szczegółowo opisuje.

Wizualny opis kół został mylnie zinterpretowany w wielu obrazach i tekstach. Ale nikt jeszcze nie brał poważnie opisu czynnościowego, który mówi, że koła mogły się poruszać, i to w dowolnym kierunku, bez widocznego obracania czy sterowania. Sprowokowało mnie to do opracowania precyzyjnej interpretacji inżynierskiej, na którą otrzymałem patent z Biura Patentów Stanów Zjednoczonych. Przy okazji: szczególnie cennym zastosowaniem wielokierunkowego koła byłoby użycie tego wynalazku do znacznego polepszenia ruchliwości wózków inwalidzkich dla osób niepełnosprawnych.

Prototypowe badania analityczne
Ezechiel kończy swój opis techniczny komentarzem dotyczącym kapsuły dowodzenia oraz samego dowódcy. Zaskakująca jest ilość szczegółów. Istotne jest też, że prorok opisuje cechy, które mają niewielkie znaczenie z punktu widzenia inżynierii, ale na oko są równie ważne jak prawdziwe elementy strukturalne. Quasi-stożkowy kształt centralnego kadłuba statku – idealnie pasujący do połączenia z helikopterami, co czyni z niego najważniejszą cechę pojazdu – jest faktycznie istniejącym wytworem inżynierii. Został opracowany w Ośrodku Badań Langleya w NASA oraz zbadany analitycznie i za pomocą serii testów w tunelu aerodynamicznym.

Po ustaleniu ogólnej konfiguracji statku kosmicznego przeprowadziłem badanie analityczne; chociaż konfiguracja wydawała się być trafna strukturalnie i funkcjonalnie, jej prawdopodobieństwo mogło być udowodnione tylko wtedy, gdyby wymiary, osiągi i inne podstawowe cechy miały rozsądne wartości. Analiza została przeprowadzona parametrycznie, to znaczy wymiary, ciężary i osiągi były zmieniane skokowo w obrębie szerokiego zakresu możliwości. Od pierwszego prymitywnego obliczenia aż do ostatecznej szczegółowej analizy wyniki nie pozostawiały żadnej wątpliwości, że taki pojazd był możliwy: jego konstrukcja i technologia nie wykraczają zbytnio poza nasze obecne możliwości. Jedynym elementem, jakiego nie jesteśmy w stanie zbudować, jest reaktor nuklearny wewnątrz systemu napędowego. Chociaż byłby to reaktor atomowy, potrzebowałby impulsu właściwego* o wartości co najmniej 2000 sekund, a dzisiejsze silniki nuklearne mają 900 sekund. Można jednak zakładać, że za kilka dziesięcioleci moglibyśmy osiągnąć takie możliwości, gdybyśmy włożyli w to wystarczający wysiłek.

W efekcie otrzymujemy więc pojazd kosmiczny, który jest technicznie możliwy bez żadnych wątpliwości i został bardzo dobrze zaprojektowany do wykonywania swoich funkcji i celów; zastosowana w nim technologia nie ma charakteru fantastycznego, lecz nawet w skrajnych przypadkach jest prawie realna przy naszych obecnych umiejętnościach. Ponadto wszystko wskazuje na to, że statek kosmiczny Ezechiela działał w połączeniu ze statkiem bazą krążącym po orbicie ziemskiej. Nie mamy na czym oprzeć dokładnego wyliczenia wymiarów pojazdu lądującego, ale możemy podać pewne przybliżone wartości wewnątrz zakresu, który zbadałem analitycznie. Na rysunku widać kształt i proporcje. Średnica centralnego kadłuba wynosi około 18 m, średnica rotora jednostki helikopterowej – 11 m, łączny ciężar w chwili startu z ziemi przed powrotem na statek-bazę wynosiłby 100 000 kg, impuls właściwy silnika wynosiłby 2080 sekund, a statek mógł mieć na pokładzie od dwóch do trzech pasażerów.

Przy takich wnioskach musiałem uznać swoją przegraną; napisałem do Ericha von Danikena, wyjaśniając, że moja próba obalenia jego teorii zakończyła się strukturalnym i analitycznym potwierdzeniem dużej części jego hipotezy.

Określenie formy, wymiarów i możliwości funkcjonalnych tego, co ujrzał Ezechiel, pozwala zrozumieć kilka ustępów, które inaczej są niepojęte; pomaga też w znacznym stopniu oddzielić prorocze lub wizjonerskie części Księgi Ezechiela od tych, które dotyczą spotkań ze statkami kosmicznymi. (Swoje badania ograniczyłem do tych drugich). Będąc inżynierem, nie mam prawa badać fragmentów nieinżynierskich.

Kogo spotkał Ezechiel?
Ezechiel był niewątpliwie człowiekiem niezwykle inteligentnym, obdarzonym rzadkimi zdolnościami spostrzegania. Posiadał tę niewiarygodną zdolność, że jego intelekt nie został naruszony przez emocjonalne wrzenie, jakie spowodowało pierwsze spotkanie. Był jednak w stanie szoku w czasie, kiedy spostrzegł dowódcę statku. Ezechiel napisał, że dojście do siebie po tym przeżyciu zajęło mu siedem dni. Można się więc było spodziewać, że powie, iż zobaczył Boga i że Bóg do niego przemówił, ale on porównał postać dowódcy do „Adama” lub „człowieka” i bardzo rzeczowo stwierdził: „ktoś przemówił do mnie”. Nigdy w ciągu wszystkich spotkań z dowódcą i innymi członkami załogi nie okazywał im żadnej czci.

Z informacji podanej przez Ezechiela możemy wywnioskować, że wszedł on w kontakt z korpusem ekspedycyjnym; są wyraźne sugestie, że przybysze mieli różne rangi, ustalone formy organizacji oraz sposoby oficjalnego komunikowania się. To wszystko, w połączeniu z założeniem, że cywilizacje pozaziemskie musiałyby sprawować ekonomiczną kontrolę nad swoimi przedsięwzięciami, prowadzi nas do wniosku, że – chociażby z przyczyn natury finansowej – Ezechiel nie mógł być jedynym celem wyprawy.

Ale takimi wnioskami wykraczam już wyraźnie poza teren możliwych do udowodnienia zagadnień inżynieryjnych. Z wielu powodów przypuszczam, że spotkania Ezechiela ze statkami kosmicznymi i jego proroctwa nie miały miejsca w jednym czasie. Mógł zobaczyć statek kosmiczny jednego dnia, a proroczych wizji doznać nawet miesiące czy lata później. Jednak dowódca przemówił do proroka.

Z historii biblijnej Księgi Ezechiela wiemy, że została ona zredagowana jakiś czas po napisaniu. Kilka punktów raźnie, że nie wiedziano, co Ezechiel dokładnie miał na myśli. Mamy więc prawo sądzić, że część wypowiedzi dowódcy znalazło się w tym, co teraz określamy jako wizje i proroctwa Ezechiela. Bardzo interesująca byłaby analiza nietechnicznych części Księgi Ezechiela pod tym kątem. Ponieważ jego objawienia zostały spisane na długo przed wynalezieniem maszyn latających czy rakiet, jedynym dotąd sposobem interpretacji enigmatycznych stwierdzeń Ezechiela było odwołanie się do religii, a zwłaszcza do mistycyzmu. Dopiero Erich von Daniken przełamał tę tradycję.

Zastosowanie wiedzy inżynierskiej nie zostawia żadnych pustych miejsc w interpretacji tekstu i nie wymaga też naginania niczego na siłę, żeby osiągnąć zgodność opisu z techniczną wiedzą. Próby wyjaśnienia tych samych zjawisk odwołujące się do wizji, halucynacji albo do psychologicznych czy astrologicznych zjawisk wymagają przyjęcia długiego ciągu zbiegów okoliczności. Byłyby one konieczne dla potwierdzenia tych zgodności, które ja ustaliłem, odwołując się tylko do techniki.

Dzisiejsze stanowisko dotyczące przybyszów spoza Ziemi można zreasumować tak: „Nie wiemy, skąd przybyli, ani jak tu dotarli, więc nie mogło ich tu być”. Z czasem dowody utworzą bardziej dla nas zrozumiały wzór i wtedy będziemy mogli powiedzieć: „Byli tutaj, a więc musieli tu jakoś przybyć”. Zaawansowana technika daje możliwości poczynienia postępu w tej dziedzinie i mam nadzieję, że uda mi się zainteresować innych inżynierów (nie tylko specjalistów od projektowania i konstrukcji) podjęciem podobnych badań. A nie będziemy długo mogli pracować bez pomocy naukowców – fizyków, archeologów, etnologów.

Josef Blumrich

Josef Blumrich


Inżynier Joseph Blumrich (1913-2002) pochodzi ze Styrii w Austrii, jest właścicielem patentów na wiele wynalazków. Do niedawna był szefem System Layout Branch w Marshall Space Flight Center w NASA. Wcześniej opracował projekt strukturalny generatora Saturn V i uczestniczył w projektowaniu Skylab. Opuścił NASA, aby poświęcić cały swój czas badaniu wizyt przybyszów pozaziemskich w czasach antycznych. Napisał książkę „Da tat sich der Himmel auf” (w angielskiej wersji The Spaceships of Ezekiel), opartą na oryginalnych badaniach, przedstawionych w niniejszym artykule.

* Impuls właściwy jest to miara kilogramów siły ciągu, produkowanej dla każdego kilograma paliwa rakietowego zużytego w ciągu jednej sekundy. Wartość wyrażana w sekundach. (Przyp. red.)

Napisane przez

Nieztejziemi.org to miejsce dla wszystkich entuzjastów alternatywnego myślenia, miłośników spraw niewyjaśnionych oraz parana ukowców. To portal dla fanów wszystkiego co nieziemskie na Ziemi i poza nią. Zainteresowanych współpracą z naszym portalem serdecznie zapraszam do działania. Przysyłajcie teksty, zdjęcia, klipy wideo – obiecuję, że na wszystkie, nawet najdziwniejsze tematy znajdziemy miejsce.