Reinkarnacja – gdzie, skąd i dlaczego?


Stanisław Adamski na podstawie oryginału autorstwa dr Jerzego T. Bąbla

„Człowieka sroga śmierć nie szczędzi. Czy zawsze domy wznosimy? Czy na zawsze pieczęć odciskamy? Czy na zawsze bracia dzielą dziedzictwo? Czy na zawsze nienawiść w ludziach i czy rzeka na zawsze przybiera? Ważka skórę zdziera, nim w słońce spojrzy. Twarzy, co w twarz słońca zdolna patrzeć, od zarania czasów nigdy nie było. Śpiący i zmarły są jeden jak drugi: zaliż śmierci obrazu nie kreślą? Czy człowiek sam rządzi? Gdy śmierć go pozdrowi, Anunnaki się gromadzą, wielcy bogowie, i Mammetu, władczyni narodzin, co stworzyła losy, z nimi pospołu jego los przesądza. Oni przeznaczyli i śmierć, i życie, ale wiedzieć dnia śmierci nie dali”.

NOWY-DZIENNIK-LOGONie tylko Nie z tej ziemi, czytaj: w WEEKENDZIE – Nowego Dziennika

Tymi słowami pouczał mędrzec Utnapiszt sumeryjskiego herosa, Gilgamesza, poszukującego sensu życia po śmierci swego przyjaciela Enkidu. Opowieść owa zapisana została na glinianych tabliczkach około pięć tysięcy lat temu na terenie dzisiejszego Iraku. Jest to najstarszy na świecie epos mówiący o troskach, lękach i kłopotach ludzkich. W innym, młodszym od niego o dwa tysiąclecia ugaryckim poemacie bogini Anat, pragnąc wyłudzić łuk myśliwski od młodego wojownika Achata, obiecuje mu w zamian nieśmiertelność. Ale Achat odpowiada: „Nie kłam, dziewico. Daremnie próbujesz oszukać bohatera. Czyż może człowiek osiągnąć żywot wieczny? Czy śmiertelny może stać się nieśmiertelnym?”.

Jaki jest sens ludzkiego życia?

Jaki jest sens historii i tego wszystkiego, co nas otacza? Kim jest człowiek? Czy jest tylko materią, która w drodze nieskończenie długiej ewolucji Wszechświata uzyskała samoświadomość, jak sądzi wielu współczesnych? A może jest nieśmiertelną duszą, która za grzechy została strącona z niebios i uwięziona w materii, aby po śmierci wrócić do swego Stwórcy i Ojca? Co się dzieje z człowiekiem po śmierci – z jego świadomością, z jego duszą, kiedy ciało ulegnie rozkładowi? Te i podobne pytania, należące do fundamentalnych pytań zadawanych sobie i innym przez istotę zwaną człowiekiem myślącym (homo
sapiens), od wielu tysiącleci gnębiły ludzkość, nigdy nie tracąc aktualności. Odpowiadali na nie szamani, wielcy wtajemniczeni, prorocy, kapłani, mistycy i teolodzy, filozofowie, a od jakiegoś czasu naukowcy.

Co to Jest świadomość?

Kiedy świadomość pojawia się w materii i jaki jest pomiędzy nimi związek? To tylko kilka z wielu problemów, jakie postawili sobie do rozstrzygnięcia współcześni uczeni już w końcu lat 70-tych na kongresie, który odbył się z inicjatywy France-Kulture w Kordobie i poświęcony był tematowi: ,,Nauka i świadomość. Dwie lektury wszechświata”.

Jak z tego widać, ludzkość nie tylko wtedy – ponad 20 lat temu – ale i dziś kroczy w dalszym ciągu tymi samymi ścieżkami, choć w epoce komputerów i lotów kosmicznych kapłanów zastąpili ludzie o najtęższych umysłach – naukowcy.

Ich, prowadzone już lata temu, badania naukowe bez wątpienia zmieniły całkowicie nasz światopogląd, oparty na mechanicystycznym modelu Kosmosu. Do czasów powstania teorii kwantów fizyka głosiła materialistyczną wizję świata, wzorowaną na filozofii Demokryta i Leucypa, ze szczególnym uwzględnieniem ich nauki o atomie jako fundamentalnym budulcu rzeczywistości. Obraz świata wyłaniający się z koncepcji współczesnej fizyki zbliża się coraz bardziej do wizji rzeczywistości proponowanej przez Platona i Heraklita, a także do idei głoszonych od wieków przez… taoizm i buddyzm. To energia jest podstawową substancją, z której utworzony jest świat. Materia zaś, taka, jaką widzimy, istnieje tylko dzięki temu, że energia przyjmuje postać cząstki elementarnej. Rzec można również, że na początku świata nie było chaosu (jak to mówiło dotąd wiele religii), lecz głęboki SENS. Rozważania na ten temat zawsze były sprawami ciekawymi i wielkimi. To, co proponuje obecnie przodująca nauka, doprowadzi w następnych dziesięcioleciach do wielkiego, powszechnego przełomu w myśleniu o Wszechświecie i miejscu, jakie zajmuje w nim człowiek.

Zanim jednak do tego dojdzie, przypatrzmy się temu, co już było, co przez tysiąclecia nurtowało dociekliwe umysły i stanowiło podstawę wielu kultów i różnorakich obrzędów, przypatrzmy się zjawisku śmierci i stosunku, jaki mieli do niego nasi bliżsi i odlegli przodkowie.

Umieranie było i jest przerażającym dla ludzi procesem. Odrażająca martwota ciała, jego gnicie i rozkład, odór oraz świadomość nieuchronności śmierci obejmującej wszystkich bez wyjątku ludzi – porażały. Stres wywołany samouświadomieniem swojej skończoności mógł być rozładowany jedynie poprzez „oswojenie” śmierci, wchłonięcie tego zjawiska przez kulturę, rozbudowane religijne obrzędy i magię. Tym samym śmierć została zaakceptowana. „Wmontowana” w systemy wierzeń religijnych, nadawała im głęboki sens. W ciągu tysiącleci wymyślono najprzeróżniejsze sposoby obchodzenia się z ciałem zmarłego, od porzucania, topienia w wodzie, budowania wielkich grobowców, spalania, mumifikowania itd., aż po spożywanie trupa przez współrodowców. Powstało również wiele koncepcji pośmiertnych losów człowieka i wizji zaświatów. Jedną z najstarszych, a zarazem ciągle aktualnych teorii o losie ludzkiej duszy jest reinkarnacja.

Nie jest naszym celem w niniejszych rozważaniach udowadniać realnego istnienia zjawiska reinkarnacji, o którym święcie przekonanych było (i jest) wiele miliardów ludzi (tak!) żyjących na planecie Ziemia. Nie mamy zamiaru również mu zaprzeczać, jak to czynią np. oficjalna nauka islamu, ortodoksyjne chrześcijaństwo i różni intelektualiści (patrz np. I. Wilson: „Umysł poza czasem?”). Reinkarnacja należy przede wszystkim do kategorii wiary (albo ktoś w nią wierzy, albo nie). Interesują nas tutaj kwestie dawności tej wiary, jej występowanie w różnych okresach na świecie, rozprzestrzenianie się tych wyobrażeń wśród wszystkich ras ludzkich. Postaramy się także odpowiedzieć na pytanie o przyczynę powstania tej wiary, jej powszechności i aktualności.

Co to jest reinkarnacja?

Reinkarnacja (od późnołacińskiego incarnatio – wcielenie, re – czyli ,,z powrotem, znowu”, incarnare- ucieleśniać) oznacza przechodzenie duszy ludzkiej przez kolejne wcielenia, odradzanie się człowieka po śmierci przez wstępowanie jego duszy w ciało innej istoty.

Używany bywa również termin metempsychoza (od greckiego metempsychozis: meta – przyimek oznaczający przemianę, psyche – dusza, soma – ciało). Dawniej próbowano zróżnicować te terminy, stosując nazwę „reinkarnacja” na oznaczenie odradzania się w ciele ludzkim, zaś „metempsychoza” – na odradzanie się w ciele rośliny, zwierzęcia albo nawet w postaci demonów lub bogów. Jednakże w literaturze naukowej i pięknej oraz mowie potocznej oba te terminy (łącznie z nazwą „transmigracja”) stosuje się zamiennie na oznaczenie rozmaicie pojmowanej „wędrówki dusz”.

Reinkarnacja współczesnemu, w miarę oczytanemu człowiekowi zazwyczaj kojarzy się z Tybetem lub Indiami, „krajami tysiąca bogów” i niezwykłych tajemnic. Do niedawna jeszcze w poważnych opracowaniach czytaliśmy, że wiara w wędrówkę dusz wywodzi się właśnie z Indii oraz starożytnego Egiptu. Przekonanie to należy, tak jak wiele innych, odłożyć do lamusa historii myśli ludzkiej. Archeologia i etnologia mówią bowiem zgoła coś innego. Już bliższe przyjrzenie się omawianej tematyce wskazuje, że wiara w wędrówkę dusz bynajmniej nie ogranicza się do południowej Azji. Archeolodzy analizując pochówki prahistorycznych ludzi twierdzą, że metempsychoza była jedną z najstarszych doktryn religijnych, znaną już w epoce kamienia. Świadczy o tym m.in. ułożenie zwłok w grobach, naczyniach glinianych i wszelkiego rodzaju trumnach. Trupy układane były w pozycji skurczonej, embrionalnej. Jama grobowa lub naczynie gliniane symbolizowało łono ówczesnego bóstwa naczelnego – Wielkiej Matki.

Płodność ziemi była utożsamiona z płodnością kobiety, z kosmicznym pierwiastkiem żeńskim i z boginiami. Ziemię pojmowano jako matkę (Tellus Matei) życia i rodzaju ludzkiego. Uważano ją za najpotężniejszy zbiornik sakralnej mocy, powodujący coroczną regenerację przyrody, świata roślinnego, a co za tym idzie – również zwierzęcego i ludzkiego.

W mitach wielu ludów świata mówi się o stworzeniu człowieka z rozmaitych elementów ziemi – z gliny, mułu, skał, kamieni itp. Myśl ta znana była również dawnym społecznościom indoeuropejskim (porównaj: łacińskie homo – człowiek, humus – ziemia; litewskie mogus – człowiek, zeme – ziemia; angielskie womb -łono i tomb – grób, itd.). Człowiek był synem Ziemi, umierającym i odradzającym się ponownie bądź to w zaświatach, bądź też w nowym wcieleniu w świecie ziemskim.

Psychoanalitycy twierdzą, że powszechnym pragnieniem każdego człowieka jest powrót do łona matki, w którym był bezpieczny i w którym żył w całkowitej integracji z otaczającym światem. W podświadomości ludzkiej istnieją wspomnienia prenatalne, utożsamiane w mitach i baśniach z krainą szczęśliwości i rajem. Udowodniły to rewelacyjne badania amerykańskiego uczonego czeskiego pochodzenia, Stanisława Grofa. Znamienne jest także stwierdzenie tego naukowca, że moment narodzin, będący najbardziej tragicznym i zarazem dramatycznym okresem w życiu człowieka, w jego podświadomości utożsamiony został ze śmiercią (i wygnaniem z raju). Stwierdzenie to jest bardzo ważne przy badaniu systemów magiczno-religijnych oraz wszelkiego rodzaju inicjacji, w których mówi się, że życie rodzi śmierć, a śmierć rodzi życie. Twierdzenie to ma bowiem u swego podłoża osobiste doświadczenie każdego z osobna człowieka.

Badania Stanisława Grofa nad podświadomością wykazały również, że człowiek pod działaniem odpowiednich halucynogenów jest m.in. w stanie przypomnieć sobie swoje przeżycia z okresu przebywania w łonie matki, w tym uczucie swego ułożenia embrionalnego (tzw. „doznania okołoporodowe” wg terminologii Grofa).
Są dowody na to, o czym powiemy w innym miejscu, że już paleolityczni szamani używali do religijnych praktyk roślin halucynogennych. Podobnie rzecz się miała w innych epokach. Niektórzy współcześni czarownicy, np. u Kunów (Panama), odbywają duchowe „wędrówki” do brzuchów rodzących kobiet, a ich fantastyczne relacje dają się bez trudu zidentyfikować z „wewnętrzną topografią” łona kobiety. Z tych to m.in. powodów doskonale znano ułożenie embrionu w ciele rodzicielki.

Składanie zmarłego w grobie – będącym symboliczną macicą matki – w pozycji embrionalnej jest także powrotem do stanu przedkreacyjnego. Ciało bowiem „znów” staje się prochem i gliną. Pozycja zmarłego zarazem świadczy, że do aktu powtórnych narodzin zostały włączone płodne siły Kosmosu, gwarantujące całkowite odrodzenie. Aby przebiegało ono możliwie najskuteczniej, niekiedy kładziono dłonie zmarłego przy głowie lub na jego genitaliach.

Zarówno głowa, jak i organy płciowe były bowiem uważane za „zbiorniki” sakralnej mocy płodności, dające życie. Wierzono, że życie ludzkie poprzedzone jest preegzystencją, a po nim następuje postegzystencja. Śmierć nigdy nie kładła ostatecznego kresu życiu. Była tylko inną modalnością istnienia ludzkiego. Po niej zawsze następowały nowe narodziny.

Koncepcje szamanów epoki kamienia (szczególnie neolitu) znajdują swoją kontynuację i odbicie w poglądach greckich mędrców, przede wszystkim zaś lekarza i filozofa Empedoklesa z Agrygentu, żyjącego w V w. p.n.e. ucznia Pitagorasa…

O nader interesujących opiniach starożytnych Egipcjan i Greków na temat „wędrówki dusz” opowiemy w następnym odcinku.

Napisane przez

Nieztejziemi.org to miejsce dla wszystkich entuzjastów alternatywnego myślenia, miłośników spraw niewyjaśnionych oraz parana ukowców. To portal dla fanów wszystkiego co nieziemskie na Ziemi i poza nią. Zainteresowanych współpracą z naszym portalem serdecznie zapraszam do działania. Przysyłajcie teksty, zdjęcia, klipy wideo – obiecuję, że na wszystkie, nawet najdziwniejsze tematy znajdziemy miejsce.