Płaczmy i śmiejmy się!


Człowiek jest wtedy sobą, prawdziwym uczestnikiem losów tego świata i własnych różnorodnych przeżyć, jeśli daje upust swoim najcichszym uczuciom.

W naszej społeczności wytworzył się jednak jakże fałszywy wstyd przed uzewnętrznianiem uczuć. Kiedy chce nam się płakać nad własnym czy cudzym losem lub śmiać się do rozpuku z tego, co się dokoła dzieje: z głupoty, biurokracji, czyjegoś, pajacowania czy idiotycznej pozy, — tłamsimy, maskujemy z bólem serca wszelkie uczuciowe manifestacje.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w efekcie nas to osłabia. Z ciągłym duszeniem czuć, z duszeniem ich w sobie nie da sio przecież normalnie egzystować. Manifestacja bólu poprzez łzy czy wyzwalanie się z naporu idiotyzmu przez szczery, nieopanowany śmiech to „katharsis” ze wszech miar pożądana, konieczna zarówno dla zdrowia psychicznego, jak i fizycznego.

Płaczmy więc, gdy jest nam to potrzebne. Konajmy ze śmiechy, kiedy zdarzy się po ternu okazja. Nie wstydźmy się manifestacji swych uczuć!

Napisane przez

Adam S. Hollanek – Dyrektor artystyczny, grafik oraz specjalista do spraw marketingu z 20 letnim stażem zawodowym. W latach 90-tych studiował na wydziale Geografii i studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w projektowaniu gazet codziennych oraz wydawniczych systemach w mass-mediach. Wieloletni dyrektor artystyczny w szeregach czołowych gazet amerykańskich: USA Today, Asbury Park Press, Daily Record, New York Post.