Czy kosmosem można prasować?


Skoro w kosmosie są atomy obdarzone ładunkiem elektrycznym, to może pojawić się w nim również prąd. A jeśli tak – czy można go wykorzystać? Wyobrażacie sobie na przykład takie gwiezdne żelazko?

Kosmos kojarzy nam się przede wszystkim z obiektami w skali olbrzymów – a więc gwiazdami i planetami. Oprócz nich są w nim jednak prawdziwe „maleństwa” – pojedyncze atomy, wolne protony i elektrony, czy zjonizowane gazy (czyli plazma). Niektóre są obdarzone ładunkami elektrycznymi. A jeśli tak – to czy między gwiazdami może powstać swojski prąd? Teoretycznie nic nie stoi temu na przeszkodzie, ponieważ w kosmosie występuje również różnica potencjałów. A właśnie ładunki poruszające się, by doprowadzić do ich wyrównania, tworzą prąd. Może on więc powstać w samej przestrzeni kosmicznej, ale też w gwiazdach czy planetach. Jak to wygląda na przykładzie Ziemi?

epower2

Naszą planetę tworzy kilka warstw różnych m.in. pod względem stanu skupieniu, składu chemicznego, czy innych właściwości fizycznych. W samym jej sercu, na głębokości 3 tys. km, znajduje się dwuwarstwowe jądro. Ponieważ w takim miejscu temperatury są niewyobrażalnie wysokie (przekraczają zdecydowanie 6000 st. C), a ciśnienie olbrzymie, powstające ładunki elektryczne przemieszczają się tworząc energię. To właśnie dlatego jądro ziemi jest źródłem ziemskiego pola magnetycznego.

Niezwykle gorące są również gwiazdy, w których ciepło powstaje non stop. Gwiazdy robią wszystko, by się go pozbyć i chociaż trochę ochłodzić: przewodzą je do innych warstw, wypromieniowują albo przenoszą z głębi na zewnątrz. Przy tej ostatniej okazji powstają wyrzuty materii w przestrzeń kosmiczną (tzw. protuberancje). Ponieważ materia trafia w temperatury tylko nieco niższe, ulega jonizacji tworząc plazmę złożoną m.in. z elektronów i protonów. Gdy gwiazda ją w końcu wyrzuca z powierzchni, zamienia się w wiatr słoneczny. Choć taki wiatr „wieje” bardzo, bardzo daleko, potrafi wpłynąć na nasze życie: pędząc przez kosmos może oddziaływać na znajdujące się na orbicie Ziemi satelity telekomunikacyjne. Potrafi zakłócić pracę ich elektronicznych podzespołów, a w skrajnych przypadkach – doprowadzić do zniszczenia urządzeń.

Wiatr i duża aktywność słoneczna doprowadzają jednak także do jednego z najpiękniejszych zjawisk widocznych z Ziemi. Gdy wiatr dociera do ziemskiego pola magnetycznego, znajdujące się w nim ładunki elektryczne zaczynają wirować w kierunku jednego z ziemskich biegunów magnetycznych. Zderzając się z atmosferą atomy zaczynają świecić, dzięki czemu możemy obserwować zorze polarne. Najbardziej spektakularne mają kilka kolorów (najczęściej jednak zdarza się zielony) i zdają się tańczyć na niebie. Żeby je zobaczyć, trzeba udać się na daleką północ – do Skandynawii, na Islandię, czy Alaskę – między połową września i marcem. Na południu obserwacja zórz jest karkołomna, bo na szerokościach, z jakich można je zobaczyć, znajduje się jedynie trudno dostępna Antarktyda. No i trzeba mieć szczęście: zorze można zobaczyć jedynie przy bezchmurnym niebie, najlepiej – w ciemnościach (lepiej na polowanie na nie wybrać za miasto i unikać nowiu księżyca). Do obserwacji prądu w domu wystarczy za to internet – najłatwiej go kupić na www.epower.pl

Napisane przez

Nieztejziemi.org to miejsce dla wszystkich entuzjastów alternatywnego myślenia, miłośników spraw niewyjaśnionych oraz parana ukowców. To portal dla fanów wszystkiego co nieziemskie na Ziemi i poza nią. Zainteresowanych współpracą z naszym portalem serdecznie zapraszam do działania. Przysyłajcie teksty, zdjęcia, klipy wideo – obiecuję, że na wszystkie, nawet najdziwniejsze tematy znajdziemy miejsce.