Amerykę odkryto 2000 lat przed Kolumbem!

W nocy z 11 na 12 października 1492 roku Juan Rodriguez Bermejo, marynarz z karaweli „Pinta”, zaalarmował wszystkich okrzykiem: „Ziemia! Ziemia!” Jako pierwszy dostrzegł nieznany ląd po trwającej 33 dni przeprawie przez ocean. Od tego czasu Krzysztofa Kolumba uważamy za odkrywcę Ameryki.

Dzięki uporowi Kolumba w ciążeniu do znalezienia zachodniej drogi do Indii oraz jego niezaprzeczalnym talentom żeglarskim Europa dowiedziała się u schyłku średniowiecza o istnieniu za Atlantykiem wielkiego kontynentu. Przed setkami tysięcy ludzi, którym Stary Kontynent wydawał się już zbyt ciasny, Kolumb otworzył prawdziwy Nowy Świat.

Żeglarz z Genui zyskał sławę odkrywcy, chociaż nie był pierwszym Europejczykiem, który dotarł do Ameryki. Wielu dzielnych ludzi odwiedziło przed nim ten ląd. Kto z nich był pierwszy?

AMERYKA WIKINGÓW

Około roku 1000 do legendarnej Winlandii dotarł Wiking Leif Eriksson i wraz z towarzyszami wyprawy założył pierwsze europejskie osiedle w Ameryce Północnej. Za nim przybyli tu inni. Potwierdzeniem tego faktu są resztki skandynawskich budowli na wybrzeżu Nowej Funlandii, odnalezione przez archeologów. Idąc tym tropem, należałoby zatem poczekać ze świętowaniem rocznic odkrycia Ameryki!

Kto wie jednak, czy nie powinno się świętować zupełnie innych dat. Taki obrót spraw miałby szczególne znaczenie dla USA. Otóż islandzki żeglarz Bjarni Herjolfsson podczas rejsu na Grenlandię został ponoć zepchnięty z kursu przez burzę ku brzegom amerykańskim już w roku 985! I można dać wiarę temu świadectwu niemieckiego kronikarza z XI wieku, skoro stwierdzono, że odkryte przez archeologów łodzie Wikingów były zdolne do przepłynięcia północnego Atlantyku już w VIII wieku, a więc na dwieście lat przed Bjarnim.

Nikt dziś już nie kwestionuje obecności Skandynawów w Ameryce pół tysiąca lat przed Kolumbem. Lecz ślady odwiedzin kontynentu wiodą znacznie głębiej w przeszłość. Prowadzą w odległą starożytność – do czasów żeglarzy, o których wyczynach wiemy bardzo niewiele.

ZAGADKOWE OPISY GREKÓW

Jest rzeczą charakterystyczną, że w różnych pismach autorów antycznych znaleźć można informacje o dalekich lądach leżących poza ekumeną – jak nazywano znane starożytnym obszary Europy, północnej Afryki i Bliskiego Wschodu. Warto przyjrzeć się bliżej niektórym z tych przekazów.

Słynny filozof Platon stwierdzał w dialogu „Fedon”, że świat antyczny, rozciągający się od rzeki Fazis (dziś Rioni wpadająca do Morza Czarnego) po Słupy Heraklesa (czyli Cieśninę Gibraltarską) jest tylko małą cząstką większej całości. Poza nim – twierdził filozof – w wielu miejscach Ziemi mieszkają jeszcze inne ludy. Arystoteles w rozprawie „0 świecie” przedstawiał znane sobie lądy jako wyspę na oceanie, na którym w dużej odległości leżą inne zamieszkałe ziemie, „wszystkie jednak dla nas niewidoczne”. Czy były to tylko przeczucia?

U Platona trafiamy na dość konkretny ślad Ameryki. W ,,Timajosie”, pisząc o słynnej Atlantydzie, napomknął on, że zanim wielki kataklizm pochłonął tę wyspę leżącą na Atlantyku, można było z niej przedostać się na inne wyspy, a stąd na „cały kontynent przeciwległy”. Ponadto Platon twierdził, że kontynent ów rozciąga się „dookoła tego prawdziwego morza”. Wystarczy jeden rzut oka na mapę, aby przekonać się, że dla podróżnika wypływającego z jakiejś wyspy leżącej kiedyś na środku Atlantyku kontynent amerykański całkowicie zagradzał drogę nie tylko na zachód, ale również na północ (Floryda) i na południe (Brazylia). Z tego punktu widzenia kontynent rzeczywiście rozciągał się dookoła morza! Zawarta u Platona charakterystyka kształtu amerykańskich wybrzeży jest więc zdumiewająco trafna.

Późniejszy od Platona i Arystotelesa o kilkaset lat Plutarch w rozprawie ,,0 obliczu widniejącym na tarczy Księżyca” również pisał o wielkim lądzie otaczającym kręgiem wielkie morze. Twierdził, że ląd ten można osiągnąć przy pomocy łodzi wiosłowych z wyspy Ogygii, opisanej przez Homera, aczkolwiek dopłynąć nie jest łatwo ze względu na zamulenie wody przez liczne strumienie spływające z owej ziemi. Wspominał też o istniejącej tam zatoce wielkości Morza Azowskiego. Opis ten dość dobrze pasuje do rejonu ujścia Rzeki Św. Wawrzyńca.

Skąd mogły się wziąć te informacje? Wskazówek dostarczają inne starożytne rękopisy. O kontaktach z krainami położonymi za Atlantykiem zaświadczają różni autorzy. Mniej więcej współczesny Pultarchowi Lukian z Samosat odnotował wyprawę pewnego Greka na niezwykłą wyspę oceanu, z której przedostał się on na drugi kontynent. W tym samym czasie Pauzaniasz opisał inne zadziwiające zdarzenie. Według jego relacji statek Eufemosa z Karii, zagnany wiatrami, miał dopłynąć do wyspy zamieszkałej przez czerwonoskórych. Pauzaniasz zrelacjonował niegościnne przyjęcie, jakiego doznali Grecy, oraz nietypowe obyczaje i wygląd i mieszkańców wyspy. Rzecz zastanawiająca: półtora tysiąca lat później hiszpańscy konkwistadorzy odkryli na Antylach Indian pasujących do tego opisu. Indianie ci nosili włosy spięte w koński ogon i zachowywali się… nieprzyzwoicie – dokładnie tak, jak to zanotował Pauzaniasz.

Świadectwem zupełnie szczególnym – choć o wartości trudnej dziś do ocenienia – jest pierwszy znany w historii globus Ziemi, wykonany w II wieku p.n.e. przez Kratesa z Malos. Niestety, jego oryginał nie zachował się Wiemy jedynie z grubsza, co Krates umieścił na powierzchni kuli o średnicy kilku metrów:

Pewną część globusa zajęły kontury lądów zamieszkałych przez starożytnych: wybrzeża Morza Śródziemnego, przybliżone zarysy Europy i Afryki Północnej oraz jakiś fragment Azji – czyli ekumena. Te ziemie potraktowane zostały jako jeden kontynent. Poniżej, oddzielony oceanem, który zajmował strefę równikową, znalazł się drugi kontynent – nazwany antoikami. Z kolei ekumena i antoiki oddzielone zostały następnym oceanem od dwóch dalszych wielkich lądów, nazwanych perioikami i antypodami. Ich położenie odpowiada w przybliżeniu Ameryce Północnej i Ameryce Południowej. Przypadek? Wynik czystej spekulacji? A może po prostu próba wykorzystania informacji pochodzących od ludzi, którym udało się powrócić z przeprawy za Atlantyk?

OCEAN POD PIECZĘCIĄ TAJEMNICY

W starożytnych przekazach wiele poszlak wskazuje na to, że ludziom antyku dostępne były pewne informacje o ziemiach leżących poza zachodnim oceanem. Ale są to tylko poszlaki, czasem tak ulotne, jak sugestia dotycząca położenia mitycznego Ogrodu Hesperyd (Kolumb w swych pierwszych relacjach pisał o raju
na ziemi!) albo przypuszczenie Homera na temat lokalizacji Pól Elizejskich, czyli miejsca pobytu dusz ludzi prawych. Brak jednak dokładnych relacji, pozwalających z całą pewnością powiedzieć, że któryś z żeglarzy tamtych czasów osiągnął brzeg Ameryki i powrócił do Europy.

Czy to możliwe, aby po tak ważnym wydarzeniu nie zachował się żaden konkretny dokument, a jedynymi śladami były krótkie wzmianki sprawiające wręcz wrażenie tworów wyobraźni autorów? Dla ludzi tamtych czasów dotarcie do Ameryki nie musiało być wydarzeniem tak znaczącym jak dla nas. Gdyby cywilizacja śródziemnomorska zasiedliła w starożytności wybrzeża amerykańskie na dłuższy czas i czerpała z tego faktu korzyści, z pewnością odkrycie nowego kontynentu stałoby się głośne – tak jak miało to miejsce w epoce Kolumba. Jednakże w czasach greckich uzbrojenie przybyszów z rejonu Morza Śródziemnego nie różniło się zasadniczo od broni posiadanej przez Indian, toteż trudno było zapuścić korzenie w tamtych stronach. Zaś ląd odwiedzany sporadycznie i przez to nie oddziaływujący na układ sił świata antycznego nie wzbudzał większego zainteresowania. Istniał też inny, poważniejszy powód, dla którego rejsy do Ameryki nie mogły zostać opisane szerzej. To, co się działo na wodach oceanicznych poza Cieśniną Gibraltarską, starożytni traktowali jako ścisłą tajemnicę o strategicznym znaczeniu. Sekretów żeglugi atlantyckiej było tym łatwiej dochować, że aż do roku 146 p.n.e. Kartagińczycy w pełni kontrolowali rejon Gibraltaru, nie wypuszczając z Morza Śródziemnego żadnych „konkurencyjnych” wypraw. Stąd nasza wiedza o rzeczywistych dokonaniach kartagińskich żeglarzy jest nad wyraz skromna. Zachowała się jedynie ogólnikowa relacja Diodora, historyka greckiego z I wieku p.n.e., który napisał, że zagnani przez sztorm Kartagińczycy odkryli przypadkowo wielki ląd, oddalony o wiele dni żeglugi, który znajduje się na wprost Afryki.

Rzymianom brakowało tej ciekawości świata, która cechowała Greków, toteż utracili część wiedzy nagromadzonej przez poprzedników. Nie podejmowali też odkrywczych morskich wypraw. Tym bardziej więc zastanawia fragment „Medei”, w którym Seneka napisał: „Nadejdzie czas, kiedy okowy Oceanu rozpadną się i zostanie odkryty rozległy kontynent, kiedy sternik odkryje nowe światy i Thule nie będzie już najdalszą znaną ziemią”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że słowa te mogą być nie tylko proroctwem, ale także odległym echem wiedzy o odkrytym niegdyś i zapomnianym kontynencie.

CZY W BRAZYLII ZNAJDUJE SIĘ DOWÓD?

Diodor sugeruje nam, że to Kartagińczycy pierwsi przybyli do Ameryki. Lecz nie im chyba jednak należy przypisać to odkrycie. W dziedzinie żeglugi mieli bowiem wielkich nauczycieli. Ludem, który znacznie wcześniej opanował basen Morza Śródziemnego i zaczął śmiało zapuszczać się poza Słupy Heraklesa, byli Fenicjanie. Prawdziwą potęgą morską stali się już pod koniec II wieku p.n.e. Wyruszając z terytorium dzisiejszego Libanu, pozakładali liczne kolonie, zarówno na wybrzeżach europejskich, jak i afrykańskich. W XII wieku p.n.e. byli obecni na Półwyspie Iberyjskim, gdzie założyli osadę, która z czasem przekształciła się w dzisiejszy Kadyks. Kolonią fenicką była również – do czasu usamodzielnienia się – Kartagina.

To właśnie Fenicjan uważano w starożytności za największych badaczy Morza Śródziemnego. Geograf Strabon twierdził nawet, że relacje fenickich żeglarzy posłużyły Homerowi za źródło przy pisaniu „Odysei”. Fenickie statki, jako jedyne, systematycznie docierały do wybrzeży Afryki Zachodniej. Zaś ok. roku 600 p.n.e.
faraon Necho II wysłał fenickich żeglarzy w podróż dookoła Afryki. Wyprawa zaczęła się na Morzu Czerwonym. Najpierw płynięto ku południowi, następnie, okrążywszy przylądek Dobrej Nadziei, skierowano się ku Zatoce Gwinejskiej i wzdłuż wybrzeża marokańskiego dotarto do Cieśniny Gibraltarskiej, aby poprzez Morze Śródziemne powrócić do Egiptu.

Wyczyn był tak niezwykły, że historycy długo spierali się, czy rejs ów mógł mieć miejsce. Wszak w średniowiecznej Europie niemal identyczną trasę (tyle że w odwrotnym kierunku) udało się pokonać Vasco da Gamie dopiero na przełomie 1497 i 1498 roku podczas pierwszej wyprawy do Indii. Działo się to pięć lat po podróży Kolumba do Ameryki. Czyż więc i w starożytności opłynięcie Afryki nie mogło się zbiec w czasie z podróżą przez Atlantyk?

Jest to całkiem prawdopodobne!

Nie dysponujemy żadnymi przekazami historycznymi, które potwierdzałyby obecność Fenicjan na kontynencie amerykańskim przed wieloma wiekami, ale istnieje jeden ważny dowód: fenickie inskrypcje znalezione na terytorium Brazylii.
Natrafili na nie już portugalscy odkrywcy i konkwistadorzy, nie zdając sobie oczywiście sprawy ze znaczenia dziwnych znaków. Badania napisów podjęto w XIX wieku. Znalezisko było tak zdumiewające, że oficjalna nauka po prostu zlekceważyła cały problem, uznając napisy za mistyfikację. Pytanie, komu mogłoby zależeć na dokonaniu tego rodzaju fałszerstwa, wymagającego ogromnej wiedzy i dużego nakładu środków (inskrypcje znaleziono w różnych
rejonach kraju, odległych od siebie o setki kilometrów) – pozostało bez odpowiedzi. Bez odpowiedzi też pozostało pytanie, kto i w jakich okolicznościach wykonał tajemnicze napisy.

*
Kiedyś być może znalezione zostaną nowe historyczne świadectwa, dotyczące sekretów starożytnej żeglugi, dzięki którym ukaże się nam w pełni zasięg atlantyckich wypraw Fenicjan. Będziemy wówczas prawdopodobnie zmuszeni uznać, że dwa tysiące lat przed Kolumbem ludzie świata kultury śródziemnomorskiej znali Amerykę i nieraz ją odwiedzali. Powstanie nowa, prawdziwa historia odkrywania Nowego Świata.

Napisane przez

Stanisław Adamski jest autorem na stałe współpracującym z naszym portalem. Nieztejziemi.org to miejsce dla wszystkich entuzjastów alternatywnego myślenia, miłośników spraw niewyjaśnionych oraz paranaukowców. To portal dla fanów wszystkiego co nieziemskie na Ziemi i poza nią.